TYLKO JEDNA RZECZ

Materiał chroniony prawem autorskim

JUST ONE THING!   http://www.femalegamblers.info/

Volume No.  IV, Issue No. 9 September 2002
by Joanna Franklin, MS,NCGC

TYLKO JEDNA RZECZ

 „Po prostu nie mam ochoty”. Powód czy wymówka? Nieważne. Możemy je potraktować tak samo i nie dać się. Wiedz, że jeżeli walczysz nie ze złym nastrojem, tylko z prawdziwą kliniczną depresją, pomoc jest dostępna. Reszta z nas musi myśleć tylko o dzisiaj.

Ile razy nie zrobiłam czegoś, co powinnam była dlatego, że jakoś mi się nie chciało? Powinnam schować te ubrania, powinnam sprzątnąć kuchnię, powinnam iść na spotkanie, powinnam dokończyć pranie… lista się wydłuża.

W pewnych okresach – w czasie świąt, na początku roku szkolnego, gdy nadchodzi urlop z rodziną – potrzeba, żeby mieć wszystko zrobione wydaje się silniejsza. A co z tymi, którzy walczą z depresją, uzależnieniem, problemami z hazardem? Tymi, którym, kiedy mają dobry dzień, udaje się zrobić parę rzeczy, a parę zacząć (i nigdy nie skończyć), a kiedy mają gorszy dzień, robią mało i czują się jeszcze gorzej.

Co mam robić, kiedy nie mam na nic ochoty?

Po pierwsze, zrozum, że to uczucie jest powszechne, niektórzy mają je częściej, ale to jest normalne. Po drugie, nie poddawaj się mu. Nie pozwól, żeby to uczucie zepsuło Ci cały dzień. Po trzecie, spróbuj podzielić swoje zadanie na mniejsze części. Nie dam rady wysprzątać całego biura, więc się poddaję. Nie mogę wyprać wszystkiego, więc dają sobie z tym spokój.

Zrób jedną rzecz. Tylko jedną, nie dwie, nie trzy. Tylko jedną. Posegreguj białe i kolory, albo załaduj pralkę; nie włączaj (wtedy będziesz musiała dokończyć). Włóż pranie, żebyś tylko musiała włączyć pralkę, kiedy będziesz gotowa.
Idź do biura, sypialni czy kuchni i zrób jedną rzecz. Odłóż jedną książkę, powieś jedną koszulę, umyj jeden kubek. Jedną rzecz.

Jeśli potrafimy znaleźć sposób, żeby pokonać inercję   jeśli możemy się zmobilizować na tyle, żeby zrobić jedną rzecz – wtedy stopniowo widzimy łatwość, z jaką nam przychodzą dwie, trzy rzeczy… bez tej piętrzącej się ściany niebotycznych oczekiwań. Bez małych kroków wszelkie wysiłki wydają się niewystarczające i daremne.

Poukładałam kilka książek, opróżniłam kosz na śmieci i pozbierałam wszystkie długopisy walające się po biurze. Nie było czysto i schludnie, ale było lepiej. Następnego dnia posegregowałam trochę papierów (tylko od A do C) i trochę poodkurzałam. Następnego dnia i następnego. Do końca tygodnia biuro było posprzątane.

Może nie wypierzesz wszystkiego w jeden dzień, ale da się to zrobić po kawałku, jedno pranie naraz.

Czy to brzmi znajomo? Dzielenie pracy na mniejsze, wykonalne części, gdy coś wydaje się niewykonalne, jest dobrym i wypróbowanym sposobem, aby wzrastać.  

Po małym kawałku; bądź dobra dla siebie; nie przestawaj próbować. Zrób dzisiaj jedną rzecz.

Napisz coś w pamiętniku; narysuj cokolwiek; posłuchaj dobrej muzyki, którą lubisz; pogimnastykuj się trochę – to dodaje energii i jest naturalną metodą walki z depresją i chandrą. Zadzwoń do przyjaciela; zrób coś dobrego dla kogoś; uśmiechnij się wiedząc, że nie jesteś sama. Twoja Siła Wyższa jest zawsze przy Tobie, tak jak Twoje siostry z terapii. Wszyscy na wyciągnięcie ręki, gotowi by pomóc, pogadać, pocieszyć i wesprzeć w każdej chwili. Jak w reklamie Nike’a – Po prostu zrób to.

Joanna Franklin jest dyplomowanym terapeutą uzależnienia od hazardu i członkinią Narodowej Rady ds. Uzależnienia od Hazardu.
Tłumaczenie:  A. Grajny (SBT UJ)

Data oryginalnej publikacji w internecie 25.09.2006

 

ROZPOZNAĆ CUD

Materiał chroniony prawem autorskim

 

RECOGNIZING A MIRACLE

Volume No. V, Issue No. 12 December  2003 http://www.femalegamblers.info/


ROZPOZNAĆ CUD

dr Lori Rugle

Wielu z nas słyszało historię o niezwykle pobożnym człowieku, który ufał, że Bóg uratuje go z powodzi. Gdy woda podnosiła się, najpierw zalała trawnik, potem parter, piętro i dach, człowiek ten odrzucił cztery oferty ratunku, oświadczając, że Bóg go uratuje. Kiedy wody powodzi zalały komin, którego się uczepił, człowiek utonął. W niebie powiedział do Boga: „Zawsze Ci ufałem i wierzyłem, że możesz czynić cuda; czemu mnie nie uratowałeś z powodzi?”. Bóg odpowiedział: „Wysłałem policjantów, żeby zabrali cię samochodem w bezpieczne miejsce, sąsiada z łódką, Straż Przybrzeżną z motorówką i helikopter, czego jeszcze chciałeś?”

Często myślę o cudach jako o czymś widowiskowym, wielkim, jak wskrzeszenie ze zmarłych, przywrócenie ślepemu wzroku, tajemnicze zniknięcie złośliwego guza – ten rodzaj cudów, które wiele kościołów uznaje za „jedyne cuda”. Muszą być zbadane przez najlepiej wykształconych, doświadczonych, wysokich rangą duchownych, żeby osądzić, czy spełniają ostre kryteria, których wymaga się od cudu. Niebo zabroniło uznawać za cuda tych zwykłych, codziennych zdarzeń. Cuda są tylko dla najczystszych, najświętszych.

Kiedy myślę o cudach tylko w ten sposób, czuję się smutna, rozczarowana i onieśmielona. Kimże jestem, żeby myśleć, że zasługuję na to, by w moim życiu zdarzył się cud? Tak jak ten pobożny człowiek z opowieści chcę znaku, najlepiej wielkimi neonowymi literami na bezchmurnym niebie, żeby nie było miejsca na zwątpienie albo błędną interpretację.

Jeśli ciągle tylko wypatruję tych neonowych liter, nie dostrzegam tych wszystkich ludzi, którzy codziennie ofiarowują mi cuda miłości, przyjaźni, pomocy i współczucia. Nie dostrzegę też swojej własnej zdolności do obdarzania cudami miłości, przebaczania i uzdrawiania. Parafrazując słowa Dalajlamy, nie wymagamy od siebie zbyt wiele, tylko zbyt mało i, jak przypomina nam „Kurs cudów”, cudów nie mierzymy w rozmiarach. Dzięki temu, że potrafię otworzyć swoje serce, odłożyć na bok strach i zobaczyć, że jestem połączona ze swoimi braćmi i siostrami, mogę stworzyć miejsce dla cudu.

Cuda nie zdarzają się kiedy chcę czegoś, czego nie mam albo modlę się o litery na niebie. Mogę odczuć cud tylko będąc otwarta na każdą chwilę. Zwykle, tak jak większość, myślę, że cuda to tylko to, co przynosi wielką radość, szczęście, pewność czy ulgę. Ale cuda często z początku wydają się być, w najlepszym wypadku, szczęściem w nieszczęściu, albo bolesnym ciosem.

Przykład często używany przez moją przyjaciółkę i współterapeutkę: Gdybyś zobaczył ślepą i głuchą kobietę idącą na tory, wprost pod pędzący pociąg, czy podniósłbyś kamień i rzucił w nią? Kobieta trafiona kamieniem, w pierwszej chwili może być rozgniewana, zdezorientowana albo nawet ranna, zanim później nie dowie się, że to uratowało jej życie.

Nie polecam podejścia Pollyanny, próbującej zaprzeczać smutkowi i bólowi w naszym życiu. Jednak wierzę, że jeśli otwieram się nawet na trudne chwile, pomagam sobie być otwartą na cuda. Jack Kornfield pisze w swojej cudownej książce, Po ekstazie, pranie, że życie jest „jak labirynt, koło, kwiat otwierający się płatek po płatku, albo opadająca spirala, taniec wokół nieruchomego punktu, środka wszechrzeczy. Zawsze są przemienne cykle – w górę i w dół, otwarcie na miłość i wolność, po którym często następują nowe i subtelne zawirowania.”

Wątpię, czy kiedykolwiek zobaczę neonowy napis na niebie, ale przeżyłam wspaniałe, cudowne minuty, godziny a nawet dni, kiedy pozwoliłam sobie być naprawdę obecną w teraźniejszości. Kiedy widzę miłość do wszelkiego stworzenia w uśmiechu nieznajomego, kiedy widzę siebie w kimś kogo się boję, albo kto mnie skrzywdził, kiedy słyszę muzykę sfer w chwili ciszy albo czuję deszcz, słońce i ziemię w źdźble trawy… w takich chwilach jestem przepełniona podziwem, jak cudowne jest życie. Wtedy mogę żyć w pokoju ze sobą i życiem takim, jakie jest. Wtedy mogę przyjąć to, że nie jestem zagrożona i odsłonięta kiedy ofiarowuję swoją miłość, zrozumienie i współczucie wszystkim, tak, żebyśmy razem mogli przeżyć cud.

Być może nie powinnam pytać siebie jak bardzo spektakularne i niezwykłe coś musi być, żeby można to było zakwalifikować jako cud. Raczej powinnam spytać jak mogę doceniać te najmniejsze z cudów. Nie muszę szukać znaków z nieba. Potrzebuję oczu, żeby widzieć niebo dookoła siebie………Pokój i miłość.

Dr Lori Rugle bada chorobę patologicznego hazardu i leczy kompulsywnych hazardzistów w Trimeridian, Inc.

Tłumaczenie:  A. Grajny (SBT UJ)

DATA ORYGINALNEJ PUBLIKACJI W INTERNECIE 22.08.2006

 

Czy depresja i hazard są ze sobą związane?

Materiał chroniony prawem autorskim

ARE DEPRESSION AND PROBLEM GAMBLING RELATED?

Volume No. V, Issue No. 2 February 2003 Luty 2003 http://www.femalegamblers.info/
Mary Lou Costanzo, LCSW, NCGC.

Czy depresja i hazard są ze sobą związane?

Żeby odpowiedzieć na tytułowe pytanie musimy rozbić je na pomniejsze: Czy ludzie angażują się w hazard w dużym stopniu dlatego, że mają depresję? Czy może hazard wywołuje depresję? Musimy także odpowiedzieć sobie na kilka innych pytań, z których najważniejsze jest to: czym jest depresja? Czym depresja różni się od zwykłej chandry? Zacznijmy od ostatniego pytania. Smutek lub zły humor różni się od depresji w kilku istotnych punktach. Po pierwsze: mają inny czas trwania. Pozostałe różnice związane są z życiem codziennym, jedzeniem, spaniem. Każdemu z nas zdarzają się godziny, dni, tygodnie gorszego samopoczucia, kiedy czujemy, że coś jest „ nie tak”. Gdy zdarzy się coś złego, wpadamy z reguły w zły nastrój. Ale to mija. Nie trwa długo i nie ma wpływu na nasze ogóle funkcjonowanie. Wraz z ustępującym smutkiem, znów radzimy sobie ze szkołą, nasz sen pozostaje  niezaburzony  a apetyt w normie. Jednakże, kiedy  stan ten utrzymuje się lub z czasem pogarsza, może przerodzić się w stan depresji klinicznej. Wiele lat temu, kiedy zaczynałam pracować jako pracownik socjalny w klinice, ktoś zaproponował, abym zastosowała technikę skojarzeniową do zapamiętania oznak i symptomów depresji.  SIWE KASS –  wystarczy, że potraktujesz to jak imię i nazwisko.
S =  zakłócony SEN, kłopoty nie dają ci zasnąć lub sprawiają, że budzisz się zbyt wcześnie.
I = nastąpiła zmiana w zachowaniu, brak INICJATYWY, brak zainteresowania życiem codziennym, 
W = ciągłe poczucie WINY w związku z zaistniałymi wydarzeniami, podjętymi działaniami,
E = utrata ENERGII,
K = problemy z KONCENTRACJĄ,
A = zmiana APETYTU, wzrost lub zanik,
S = złe SAMOPOCZUCIE, bóle głowy,
S = myśli SAMOBÓJCZE lub działania mogące prowadzić do samobójstwa.
Gdy mamy już kryteria rozpoznawcze pozwalające odróżnić 'naturalne’ poczucie smutku i depresję kliniczną, możemy przejść do początkowego pytania, a mianowicie –  czy hazard jest związany z  depresją? Odpowiedź brzmi: tak, zarówno w postaci przyczyn jak i efektów. Osoba cierpiąca na depresję  nie  zdiagnozowaną zrobi prawie wszystko, aby poczuć się lepiej. Często chorzy nie leczą depresji,  dlatego, że boją się kontaktu z psychiatrą i leczenia farmakologicznego. Niestety brak profesjonalnej opieki często może prowadzić do prób samodzielnego leczenia, które bywa uzależniające i rzadko jest tak skuteczne, jak tradycyjne środki. Tak  więc, próby samo-leczenia połączone z hazardem mogą na chwilę poprawić  nasz nastrój, lecz kiedy przestajemy je stosować, objawy depresji powracają. Powyższy scenariusz ilustruje depresję jako przyczynę hazardu. Każde zachowanie uzależniające lub samo-destrukcyjne może zakończyć się objawami depresji. Przez ostatnie dwadzieścia lat badań nad depresją udowodniono, że zmiany w mózgu są takie same w przypadku osoby z predyspozycjami do depresji jak i osoby, u której depresja jest skutkiem przykrych zdarzeń. Dochodzi do zaburzenia równowagi w stężeniu różnych substancji chemicznych i pojawiają się objawy depresji. Jeśli więc hazard doprowadził nas do problemów finansowych i prawnych, wywołując przy tym obniżenie nastroju, depresja może stać się faktem. W takim przypadku depresja może być traktowana jako rezultat hazardu. Bez względu na przyczyny depresji istnieje na nią lekarstwo. Nowe środki farmakologiczne są bezpieczne, nie uzależniają i są bardzo skuteczne, ratując wielu osobom życie. Nie można się ich bać. Połączone wraz z psychoterapią  dają wspaniałe efekty w leczeniu objawów depresji.

tłum.: M. Praczyńska (SBT UJ)

data oryginalnej publikacji w internecie 01.09.2006.

GRANICE

Materiał chroniony prawem autorskim

BOUNDARIES

Volume No. II, Issue No. 8  August 2000 http://www.femalegamblers.info/

GRANICE

Granice można zdefiniować jako rozgraniczenie między sobą a drugą osobą, miejscem lub rzeczą. Pomagają nam mieć poczucie odrębności, wiedzieć, gdzie kończymy się my, a zaczynają inni. Zdrowe granice zapewniają poczucie mocy. Wiemy, kim jesteśmy, a kim nie, w co wierzymy, a w co nie, co myślimy, czujemy, czego chcemy.

Ilu z nas zadawało sobie pytanie „kim jestem”? Ludzie o prawidłowych granicach mają jasne poczucie samych siebie. Wiedzą jak być stanowczym, aby uniknąć roli ofiary. Często trudno jest nauczyć się mówić „nie”, szczególnie kobietom, którym wpojono, że muszą troszczyć się o innych i starać się wszystkich zadowolić. Wiele z nich boi się, że jeśli wyrażą i/lub zaspokoją własne potrzeby, będą postrzegane jako „samolubne”. Takie odmawianie sobie wszystkiego przez dłuższy czas ostatecznie prowadzi do poczucia wstydu, obniżonej samooceny, agresji i niewłaściwego uzewnętrzniania tłumionych myśli i uczuć.

Nieumiejętność stawiania granic jest typowym wyuczonym zachowaniem w rodzinach dysfunkcyjnych, w których zdolności wychowawcze rodziców są niskie lub żadne. Ograniczenia i zasady są zbyt surowe, albo nie istnieją. Traumatyczne przeżycia, takie jak wykorzystywanie, uzależnienia, choroba, śmierć, rozwód, bieda, środowisko przestępcze  oraz bycie ratowanym przed konsekwencjami własnych czynów często skutkują nieprawidłowym rozwojem granic w dzieciństwie. Środowisko rodziny dysfunkcyjnej  zaburza poczucie indywidualności i sprzyja powstawaniu rodzinnych tajemnic i poczucia wstydu.

Na  nasze relacje – duchowe, fizyczne, seksualne i emocjonalne – ma wpływ rozwijanie granic. Rozwiązywanie problemów dotyczących tych sfer naszego życia wspomaga rozwój osobisty i wzrost samooceny. Właściwe przeżycie dawnej straty i uwolnienie się od gniewu i żalu za zranienia z przeszłości są podstawą procesu leczenia. Niezdrowe granice są wynikiem wyuczonego zachowania. Przez wytrwałość z czasem można się ich oduczyć i zastąpić je zdrowymi granicami.

W kontynuowaniu rozwoju i utrzymywaniu swojej odrębności kluczowe jest wsparcie ze strony innych.

Następujące kroki mogą pomóc w wyznaczaniu zdrowych granic przez szczerość i odpowiedzialność:

·        Uczestnictwo w grupie, dyskusja i ćwiczenie umiejętności w bezpiecznej atmosferze prawdy i odpowiedzialności.

·        Zaakceptowanie odpowiedzialności za to, na co pozwalamy sobie i innym przez naukę mówienia „nie” pozostając w zgodzie ze sobą i innymi.

·        Przejście 12 Kroków Zdrowienia.

·        Prowadzenie dziennika, w którym zapisujemy nasze myśli, uczucia i codzienne zdarzenia oraz naruszenia granic.

Wykształcenie zdrowych granic daje nam możliwość bycia uczciwym wobec siebie i innych i pewność siebie, w ten sposób wspomagając leczenie i rozwój osobisty.

Carol Stamos MC,CPC,NCC

Tłum. Anna Grajny

data oryginalnej publikacji w internecie 25.09.2006

Zaszufladkowano do kategorii Granice

PRANIE MÓZGU

Materiał chroniony prawem autorskim

BRAIN DRAIN

Volume No. II, Issue No. 7  July 2000 http://www.femalegamblers.info/

Diane Rae Davis, PhD Washington

PRANIE MÓZGU


Nie powinno to dziwić, że opierałam się myśli, że jestem uzależniona od hazardu. Przede wszystkim moje uzależnienie sprawiało, iż myślałam, że można nauczyć się kontrolować hazard pomimo licznych dowodów, świadczących za tym, że jest przeciwnie. Gdy jeszcze dodać do tego strach przed tym co ludzie pomyślą, gdy usłyszą, że z niewielkiej słabości robię poważną chorobę. Poza tym moja definicja uzależnienia ogranicza się tylko do substancji uzależniających!
Zastanawialiście się kiedykolwiek dlaczego tak trudno jest rzucić hazard? I do niego nie wracać? Ostatnie badania wskazują na to, że kompulsywny hazard może 'okupować’  te obszary mózgu, które odpowiadają za nagrodę i przyjemność, tak jak u osób uzależnionych od narkotyków.

Na przykład, wg. Dr. Carla Ericksona z Uniwersytetu Texas College of Pharmacy, po spożyciu kokainy nasz mózg zalewa dopamina (tak, tak wygląda nasz mózg na koce!). Z czasem  nasz mózg przyzwyczaja się  do tej sytuacji odcinając 'naturalną’ dopaminę i redukując liczbę  receptorów. Po takiej adaptacji jesteśmy bez kokainy smutni, niewrażliwi na smak i zapach. W tym momencie pojawia się głód. Jedyny sposób na to, by przywrócić naszemu życiu normalność to zwiększenie dawki kokainy. I tak to się zaczyna. Co gorsze, nasz mózg przechowuje wspomnienia intensywnej przyjemności jaką odczuwaliśmy w chwili zażycia kokainy.  To wspomnienie pozostanie w naszej pamięci na zawsze, mając wpływ na nasze zachowanie i emocje.

Badania wykorzystujące nowe techniki wizualizacji mózgu, wspomniane w raporcie National Research Council wskazują, że hazard i nadużywanie narkotyków mogą działać w podobnie uzależniający sposób i wywoływać podobne efekty w mózgu. Na przykład wygrana wywoływała taką samą euforię, jak przypadku spożycia substancji psychoaktywnych. Zauważono, że poziom dopaminy w mózgu wzrastał, gdy badane osoby grały o pieniądze.

Genetycy mają pewne dowody sugerujące podobieństwa pomiędzy genetycznym uwarunkowaniem kompulsywnego hazardu i uzależnienia od narkotyków. Pomimo że badania nad zależnościami pomiędzy kompulsywnym hazardem a budową mózgu znajdują się w fazie wstępnej, naukowcy zbierają dowody na to, że kompulsywny hazard bazuje na tych samym mechanizmie i adaptacji mózgu, co uzależnienie od narkotyków.

Co  to może oznaczać dla kobiety pragnącej rzucić hazard i być zdrową? Jeśli ta sama adaptacja mózgu występuje także w uzależnieniu od narkotyków, możemy wyciągnąć właściwe wnioski o rzucaniu hazardu obserwując przejścia ludzi chcących uwolnić się od narkotyków. Po pierwsze należy nauczyć się przebaczania sobie – za chęć robienia zakładów, tęsknotę za tym i powrót do tego. Potrzeba tygodni, miesięcy, nawet lat by na nowo przystosować mózg do normalnej pracy. Uprzywilejowane wspomnienia są przechowywane do końca życia.

Po drugie naukowcy twierdzą, że terapia rozmową i spotkania 12 kroków mogą pomóc w przekierowaniu mózgu na właściwe tory. Po trzecie,  pamiętaj, że nie wyzdrowiałaś ale zdrowiejesz. Nigdy się nie pozbędziesz pewnych intensywnych wspomnień, więc ważne jest to, aby pracować nad swoim programem 'rehabilitacyjnym’ każdego dnia, po trochę.

Zobacz badania nad kobietami leczącymi się z kompulsywnego hazardu. Potrzebujemy więcej chętnych do wzięcia udziału w badaniach!
http://sswhs.ewu.edu/gambling

Tłumaczenie: M. Praczyńska (SBT UJ)

Data oryginalnej publikacji w internecie 25.09.2006

HAZARD INTERNETOWY I KOBIETY

Materiał chroniony prawem autorskim

INTERNET GAMBLING  AND WOMEN

Vol. VIII  Issue No. 2 April 2006 http://www.femalegamblers.info/
Joanna Franklin, MS NCGC II Trimeridian Inc.


HAZARD INTERNETOWY I KOBIETY

mgr Joanna Franklin, Dyplomowany Doradca II stopnia do Spraw Hazardu, Trimeridian Inc.
 
Nie dysponujemy  zbyt dużo ilością studiów na temat hazardu internetowego. Tylko niewiele badań robi się na temat kobiet i hazardu, a jeszcze mniej na temat hazardzistek grających za pomocą komputera. Wiemy jednak z badania przeprowadzonego przez Roberta Boughtona z Centrum Uzależnień i Zdrowia Psychicznego (Centre for Addiction and Mental Health) w Toronto w Kanadzie, że spośród 350 patologicznych hazardzistek, te z nich, które grały na internecie, robiły to 14 razy na miesiąc.
Co naprawdę oznaczają te liczby? Kto to wie? Dane są prawdopodobnie szacowane ostrożnie w najlepszym wypadku, i biorąc pod uwagę przeciętną, nie mamy wyraźnego obrazu indywidualnego użycia internetu. Być może różnice i podobieństwa między hazardem internetowym, a bardziej tradycyjnymi jego formami są lepszym punktem, na którym trzeba skoncentrować uwagę.
Myślę, że możemy zacząć od i zakończyć na terminie takim jak związek. Jaki jest twój związek z hazardem dziś w porównaniu z poprzednim rokiem, miesiącem, albo dniem wczorajszym? Wiele hazardzistek znanych jest z form hazardu określanych jako ucieczka: automaty do gry, automaty do pokera, loteria, Keno, Bingo itp. Oczywiście kobiety grają również w gry typu akcja, ale większość z tych, które zgłosiły się po pomoc, wydaje się być uzależniona od gier typu ucieczka, a maszyny do pokera plasują się tu na czołowej pozycji.  
Większość doradców do spraw hazardu zgodziłaby się ze stwierdzeniem, że hazard internetowy się zwiększa, ale nie sądzę, żebyśmy już wiedzieli,  kto go uprawia i jak szybko następuje jego wzrost. Wiemy jednak, że internet oferuje wszystkim  hazardzistom  wyjątkowe rzeczy, takie jak:
Wygoda
Prywatność/Anonimowość
Dostępność 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu

Największa różnorodność gier możliwych do znalezienia gdziekolwiek, a kiedy gracz jest w domu:
   – jest bezpieczny
   – zapewnia opiekę dzieciom (coś w tym rodzaju), jeśli go to dotyczy
   – czuje się wygodnie
   – nie wymaga się od niego gotówki  przynajmniej na początku.
Każda z tych wyszczególnionych rzeczy naprawdę prezentuje nowy sposób postrzegania możliwości uprawiania hazardu. Żadnych więcej wymówek, potrzebnych, żeby wyjść z domu lub z biura. Nie trzeba więcej nigdzie jeździć, parkować, dostawać się gdzieś, żeby grać. Brak szans na napatoczenie się na kogoś, na kogo nie powinniśmy się napatoczyć. Lista jest coraz dłuższa- ze spokojem, jaki znajdujemy w domu  i anonimowością na czele jej uwodzicielskich atrakcji. 
Wydaje się, że wiele kobiet nauczyło się  ‘zwracać do ekranu’ jako sposobu podejścia do wielu problemów, ale nie rozwiązywania ich. Niektóre z moich klientek mówiło, że zaraz po wstaniu z łóżka włączają telewizor nie po to, żeby oglądać jakiś konkretny program, ale po to, żeby uniknąć ciszy i aby mieć jakieś ‘towarzystwo’ w domu.  Przez wiele lat badacze badali fenomen seriali telewizyjnych (oper mydlanych) i próbowali zrozumieć wysoki poziom zaangażowania widzów w życie fikcyjnych postaci i ich skrajności. Podsumowując, wydaje się, że możliwość życia życiem ‘zastępczym’ rodzin z telewizji przyciąga wielu ludzi. Możemy poczuć, że znamy te udawane postaci i przez nie zdobyć kolejna drogę ucieczki od rzeczywistości. Im gorsza jest rzeczywistość dla danej osoby, tym bardziej pociągająca jest ucieczka w „Dni naszego życia” lub „Zdesperowane żony”.
Radość, jaką można czuć na początku grania w sekrecie nie jest naprawdę taka sama jak wtedy, gdy skulona na kanapie czytasz dobrą książkę. Ta wczesna radość i zabawa, jaką się odczuwa z gry otwiera drogę do chorobliwego oczekiwania na tą rozrywkę, do ucieczki i podniecenia z kilku godzin zabawy. ‘Ciężko pracuję, więc zasługuję na trochę czasu dla siebie’. Rozrywka wyglądająca na nieszkodliwa może spowodować coraz większą pogoń za nią, uczucie „potrzeby” przyczepione do komputera, logowania się i bycia mile przyjętym w swoim własnym świecie fantazji. W końcu, dla wielu kompulsywanych hazardzistek przestaje to być zabawą, przestaje być podniecające. Epizod z hazardem staje się tym, czego potrzebują, żeby czuć się dobrze, choć przez chwilę. Czują, że muszą to robić, żeby odzyskać to, co straciły, a pusty ekran zdaje się do nich mówić. Szepcze: „Chodź i zagraj przez chwilę”. Mówi: ’To łatwe, możesz wygrać, wygrać to wszystko; pieniądze za nic; zaloguj się tu, gra za darmo’. I w końcu krzyczy: ’Wracaj tu natychmiast, jeśli chcesz się znowu dobrze poczuć, jeśli chcesz poczuć, że ktoś się o ciebie troszczy; czuć się pod kontrolą’.
Po drugiej stronie ciemnego ekranu jest świat bez problemów, czekający na mnie jeśli tylko uda mi  się tam dostać…po prostu wygrać tym razem, tylko raz a dużo…
 
Gry mogą być szybkie, o różnych poziomach trudności i z rozmaitymi ozdobnikami przyciągającymi uwagę. Być może pierwsza sprawa, jaką powinnyśmy się zająć, to nie znalezienie odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób internet przyciąga, jaka jest jego magia, ale raczej ‘Jak możemy pomóc tym hazardzistkom? Co zadziała w programie ich uzdrowienia?’
Nikt, kto pracuje z internetowymi hazardzistkami, nie zna prostych odpowiedzi na te pytania. Bardzo ciężko jest ominąć tego typu gry, ponieważ są dostępne praktycznie z każdego komputera, łatwo się do nich dostać i łatwo w nich ukryć – w pewnym sensie. Niektóre z naszych klientek, zdruzgotane przegranymi, gotowe były usunąć komputer z domu, zamknąć go na klucz w szafce, lub pozwolić zamknąć klawiaturę w bagażniku samochodu dopóki rodzina nie wróci, aby chronić się przed impulsem logowania się i grania.
Pierwszą spośród wielu rzeczy, jakich się nauczyłam jest to, że nic, co jest na ekranie nie zastąpi prawdziwego związku -związku, który może być satysfakcjonujący i przynosić korzyści, związku między prawdziwymi ludźmi. Jakości znajdowanej w prawdziwych stowarzyszeniach, takich jak Anonimowi Hazardziści, Anonimowi Alkoholicy, lub w innych tego typu grupach wsparcia. Być może najtrudniejszą rzeczą dla internetowej hazardzistki podczas pracy nad programem zdrowienia jest porzucenie maszyny jako pierwszego zródła interakcji i satysfakcji, po to, żeby nauczyć się, jak mądrze inwestować w ludzi, którzy mogą zapewnić prawdziwe wsparcie i zażyłość pozwalającą nam  wzrastać i rozkwitać jako kobietom, którymi jesteśmy i którymi chcemy się stać.
 
Dla wielu z moich internetowych hazardzistek nie jest to ‘jeden dzień za jednym razem’, ale ‘jedna godzina za jednym razem’. Impuls jest bardzo silny, dostępność do grania tak łatwa. Wyzdrowienie z ‘sieci’ wymaga wielu form pomocy. Jeśli masz pracę biurową, która wymaga posługiwania się komputerem, nie możesz go po prostu zamknąć na klucz. Możesz jednak zaglądnąć do programu blokującego  oprogramowanie napisanego przez Rogera Horbay, dostępnego za przystępną cenę na stronie www. gamblock.com. Rozważ poproszenie kogoś o to, by codziennie przeglądał twój rejestr komputerowy, aby upewnić się, że nie weszłaś na stronę gdzie uprawia się hazard. Unikaj bycia samą, kiedy jesteś na necie. Ogranicz sobie czas on – line. Kiedy pragnienie gry się zwiększa, zadzwoń do twojego terapeuty lub kogoś innego, kto rozumie twój problem. I, oczywiście, upewnij się, że wszystkie inne elementy dobrego programu zdrowienia, wliczając w to standardy zapobiegania nawrotowi do uzależnienia, są na miejscu.
 
Nie wiemy niestety więcej nic ponad to na temat internetowych hazardzistek, ale badamy szerzej tą sprawę. Mimo, że nie oczekuję cudów, jestem pewna, że nauczymy się sposobów okazywania sobie wzajemnego wsparcia i zawiązywania prawdziwych związków zamiast tych dwuwymiarowych – z monitorem, polegających na wyzysku-zabiera wszystko, a nie daje nic. 
 
Zbyt łatwo jest powiedzieć komuś: ‘Idź na spacer, popieść psa, pogłaskaj kota, namaluj obrazek’. Jednak prawie każda alternatywa pomoże. Po prostu nie klikaj ikonki, nie wchodź na stronę, gdzie uprawia się hazard. Jedna godzina każdego dnia bez komputera, jeden dzień za każdym razem… ale nie od zaraz.                           

Tłumaczenie: Anna Radziwiłł (SBT UJ)

Data oryginalnej publikacji w internecie 22.08.2006

NIE WSTYDŹ SIĘ ZDROWIENIA

Materiał chroniony prawem autorskim

DON’T SHAME YOURSELF OUT OF RECOVERY:

Volume No. I, Issue No.9  SEPTEMBER 1999 http://www.femalegamblers.info/

Autorka: Mary Gilmore, RN, CCGC


NIE WSTYDŹ SIĘ ZDROWIENIA

Najbardziej uderzającą zaletą płynącą z terapii dla kompulsywnej hazardzistki jest proces zdrowienia.
Leczenie działa. Dlaczego mam nie podjąć się leczenia? – w końcu jest 1999 rok i jest ono dostepne…
Rocznik nr 1, wyd.9, wrzesień 1999. Autorka: Mary Gilmore, RN, CCGC

Najbardziej uderzającą zaletą płynącą z terapii dla kompulsywnej hazardzistki jest proces zdrowienia.
Leczenie działa. Dlaczego mam nie podjąć się leczenia? – w końcu jest 1999 rok i jest ono dostępne.
Jednym z powodów dla których kobiety nie podejmują leczenia jest -wstyd. Słowo, które ma wiele znaczeń.
Wiele z nas wstydziło się, gdy po jakimś czasie abstynencji w grze, wracał nam zdrowy rozsądek. Te kłamstwa, nieuczciwość, nieodpowiedzialność…Zrozumiałe jest, że nasze granie budziło w nas wstyd. Ale też program uczy nas, jak sobie wybaczyć-wybaczać.

Destrukcyjny wstyd może nas powstrzymywać od podjęcia leczenia. To jest „toksyczny” wstyd i wielu specjalistów już o nim pisało (min. John Bradshaw).
Wstyd może skazać kobietę na dożywotnie samopotępienie i rozpacz. Wstyd, który czasem nie powinien mieć miejsca. a czasem za który ktoś inny powinien ponosić odpowiedzialność.
Wstyd, który powoduje, że kobiety często czują „powinnam była wiedzieć” albo „ja nie zasługuję na pomoc” . Wstyd-częsty powód nawrotów gry i załamań.
Terapia redukująca lub wykorzeniająca ból jest bardzo pomocna.
A kobiece poczucie – zasługuję na pomoc-jest jedną z najważniejszych korzyści z terapii.
Kobiety często potrzebują czyjegoś współuczestnictwa w uczeniu się i akceptowaniu faktu, że hazard jest chorobą.
Hazardzistki są chore a nie złe.
Niestosowne zachowania towarzyszące grze zwykle zanikają, gdy zaczyna się nasz proces zdrowienia.
To bardzo ważne, abyśmy używały naszego intelektu kontra uczucia, by zwrócić się o pomoc.
Uczucia wstydu są częścią naszej choroby, więc podjęcie intelektualnej decyzji-jest często koniecznością.
Więcej uczuć przyjdzie później.
Wiele osób może powiedzieć, że należy odrzucić teorię, definiującą hazard jako chorobę i że hazardzista „powinien” się wstydzić.

„Dobry wstyd’, kiedy robimy coś złego powinien nas motywować do unikania „złych” zachowań.
Czasami jednak wstyd może być tak przytłaczający, że powoduje odwrotne reakcje.
Wstyd jest tak bolesny, iż powoduje, że kobieta chce i gra więcej, i więcej, by uciec od wytworzonego przez wstyd, negatywnego wizerunku samej siebie.
Jeśli mogłybyście spojrzeć na toksyczny wstyd jak na stary, sfilcowany sweter, to wtedy chęć ucieczki ma sens. Ale z drugiej strony, jeśli ktoś lubi stare sfilcowane swetry, to ma dodatkowy problem, oprócz hazardu.
Profesjonalna pomoc jest dostępna i sięgajcie po nią. To zdecydowanie lepsze niż powrót do starych nawyków i tkwienie w zaczarowanym kole. Sięgajmy po pomoc!

Tlum: Iwona – Isia

data oryginalnej publikacji 26.09.2006

 

CZY UŚWIADOMIENIE SOBIE, DLACZEGO GRALIŚMY JEST WAŻNE?

Materiał chroniony prawem autorskim

IS KNOWING WHY WE GAMBLED IMPORTANT?

Volume No. V, Issue. No.4  April 2003 http://www.femalegamblers.info/

Autorka:Susan DeLorey

CZY UŚWIADOMIENIE SOBIE, DLACZEGO GRALIŚMY JEST WAŻNE?

To pytanie z książki Combo AH, zawsze mnie nurtowało
Zwykle członkowie AH,  którzy nie pracują nad sobą według 12 kroków AH odpowiadają „nie, to nie jest ważne”.
Ci, których praca nad sobą jest oparta na 12 krokach mówią – „tak, odpowiedź na to pytanie jest ważna”.
Odpowiedź w książce Combo brzmi: „być może wielu członków, powstrzymuje się od gry, bez korzyści, które płyną z uświadomienia sobie, dlaczego grali”.
Kiedy kompulsywna hazardzistka, przychodzi po raz pierwszy na spotkanie AH, moim zdaniem ona nie ma nawet potrzeby uświadamiania sobie tego i nie ma to często dla niej znaczenia.
Zwykle, ciągle wierzymy w to, że hazard jest tylko kwestią problemów finansowych a nie emocjonalnych.
A tymczasem ciągle jeszcze znajdujemy wśród chaosu problemów emocjonalnych, które same stworzyliśmy w ciągu naszego życia.
Ciągle trudno nam pojąć, że nasze życie może zmienić się na lepsze.
Większość z nas ma problemy finansowe, emocjonalnie jesteśmy wypalone, a „duchowo” jesteśmy bankrutami.
W swej wypowiedzi nie chcę niedoceniać ważności abstynencji od gry.
We wczesnej fazie zdrowienia, powstrzymanie się od gry, jest najważniejsze, jako warunek wstępny na drodze do zdrowienia.
Bez powstrzymania się, nie ma zdrowienia.
Podkreślam „POWSTRZYMANIE SIĘ”, mimo że to ujęcie nie występuje w Combo Book.
Wierzę w to, że powstrzymanie się od gry nie sprawi, że nasze życie stanie się lepsze.
My grałyśmy z jakiegoś powodu. Mamy wszczepioną przez same siebie złość, strach, ból, niepewność, małe poczucie wartości.
Jeżeli nie zdefiniujemy i nie przepracujemy tych problemów, potrzeba „leczenia lekarstwami”- w postaci czy to będzie hazard czy inne uzależnieniowe zachowania – pozostanie.
W czasie pracy nad 12 krokami a zwłaszcza nad krokami 4 i 5 ciągle będziemy odkrywać, zastanawiać się i przepracowywać  wiele spraw.
Dla wielu z nas zasadniczo wiele spraw będzie zbyt trudne do przepracowania bez profesjonalnej pomocy terapeuty.
Celem znalezienia drogi do zdrowienia, jest dopuszczenie do nas samych myśli, że jest sposób na normalne myślenie i życie. Ten cel nie może zostać osiągnięty, jeżeli nasze życie nie jest zbalansowane.
Jeżeli zaprzestałaś grania, ale dalej żyjesz w ciągłym chaosie, najprawdopodobniej ciągle będziesz emocjonalnie wypalona i duchowym bankrutem.
Dopóki nie zdefiniujemy i nie uświadomimy sobie dlaczego grałyśmy, potrzeba gry ciągle będzie nam zagrażała.
Po to, by skończyć grać, musimy sobie uświadomić dlaczego grałyśmy.
Dlatego wierzę, ze odpowiedź na pytanie, dlaczego grałyśmy, jest tak ważna.

tłum:Iwona – Isia

data oryginalnej publikacji 26.09.2006

 

Cierpliwości

Ta strona jest cały czas w przygotowaniu

 

Znajdą się tutaj dodatkowo teksty publikowane na http://www.hazardzisci.info/  między 1 maja 2006 roku a 10 marca 2008 roku. Jest ich bez mała 3 tysiące. Ponowne przejrzenie ich zajmuje mi sporo czasu i czasami bywa bardzo dla mnie stresujące – ale dam radę.

 

Instrukcja obsługi strony:

 

1. Poniżej zdjęcia łódki znajduje się w linii poziomej rząd napisów np. GŁÓWNA, 2007, 2008, MARILYN, LINKI ITD.

 

2. Należy najechać myszką na wybrany napis i kliknąć – otworzy Wam się strona. Po prawej jej stronie są tytuły kolejnych stron – trzeba naciskać i będą się otwierały kolejne strony.

 

3. można też naciskać na tytuły na stronie głównej – linia pionowa – ale tam jest niewiele.

 

4. Skoro ja, która niewiele znam się na Internecie, jestem w stanie tworzyć ten Portal od strony technicznej sama i od nowa, to Wam nie pozostaje nic innego, jak korzystać- proszę czytajcie, wiedza moze stać się punktem wyjścia do zdrowienia z kompulsywnego hazardu – żeby zdrowieć trzeba wiedzieć z czego zdrowieć.

 

Ja tak miałam…

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie

 

Niebawem zamieszczę tutaj mój nowy adres do korespondencji.

 

Dzień Za Jednym Razem

 

Iwona – Isia

 

Materiał chroniony prawem autorskim

ABSTINENCE vs. RECOVERY

Volume No. I, Issue No. 2  May 1999 www.femalegamblers.org

 

Abstynencja a zdrowienie

 

 Abstynencja to zaprzestanie uprawiania hazardu bez przyjemności ani nagród. Niektórzy członkowie nazywają to „zaciskaniem zębów”. Nie ma zmian osobowości. Jesteśmy nieszczęśliwie i nieszczęśliwe są także osoby z naszego otoczenia. Zanim będziemy mogły zacząć pracować nad zdroweiniem, musimy wytrzymać bez grania, ale gdy zdrowienie już się rozpocznie, poczujemy wdzięczność. Różnica między abstynencją a zdrowieniem jest tak znacząca jak między ego a pokorą, negatywnymi a pozytywnymi myślami, strachem a wiarą, rozpaczą a szczęściem. Żeby zacząć zdrowieć, musimy przejść do strony 17 w Combo Book i przerobić program. Musimy przepracować wszystkie Kroki i nauczyć się nimi żyć. Nie możemy tylko mówić, musimy przez to przejść. Zdrowienie z tej choroby wymaga przejścia pewnych etapów i każda z nas przeżywa to na swój sposób. Etapy, które możemy przechodzić to:

 

ZAPRZECZANIE – proces psychologiczny, który umożliwia pojawienie się choroby i narasta wraz z jej pogłębianiem, a zmniejsza się, gdy czynimy postępy w procesie leczenia.

 

PRZYZNANIE – przyznanie się, że problem istnieje, ale wciąż zaprzeczanie jest wciąż silne. Ponieważ bierzemy udział w programie, odkrywamy zdrowe przerwanie błędnego koła uzależnienia.

 

POGODZENIE – zmiana nastawienia. Już nie mamy wątpliwości, co do powagi naszego uzależnienia. Zdajemy sobie sprawę z choroby i akceptujemy uzależnienie intelektualnie, ale jeszcze nie emocjonalnie.

 

AKCEPTACJA – emocjonalna akceptacja i stałe zmniejszanie zaprzeczania. Znaczące, pozytywne zmiany nastawienia, takie jak większa spontaniczność, otwartość, a także zwiększona motywacja i odpowiedzialność.

 

PODDANIE – może zająć miesiące a nawet lata. Poddanie się jest wewnętrznym doświadczeniem, które trudno zrozumieć, zanim się zacznie. Pozytywne oznaki postępu Akceptacji są nadal obecne w Poddaniu. Intensywne emocje, które przychodzą wraz z Akceptacją, zostają zastąpione realistyczną świadomością czekających nas trudności, szczególnie tego, co trzeba zaplanować w życiu codziennym. Osoba zaczyna osiągać prawdziwą równowagę emocjonalną, fizyczną i duchową.

 

Marilyn Lancelot

 

Tłum: Iwona – Isia i Anna Radziwiłł