ŚWIADOMY KONTAKT: MÓZG, UMYSŁ I UZALEŻNIENIE (1/2)

8 05 2008

Materiał chroniony prawem autorskim

 

GRUDZIEŃ 2007  http://www.femalegamblers.info/

 Vol. IX  Issue No. 12  December  2007  

 Data oryginalnej publikacji tłumaczenia w internecie na moim forum www.hazardzisci.info : 2007-12-22, 11:18 

 ~ THE BLAME GAME ~

GRA W WINĘ

 

Diabeł mnie do tego nakłonił! Na pewno on…… Jak inaczej mogłabym wyjaśnić moje bezbożne zachowania?
W porządku, w porządku! Więc to nie był diabeł …

To była moja matka!!! Fakt! To wszystko to jej wina! Ona nigdy nie zwracała na mnie uwagi. Cała jej uwaga była skoncentrowana na bracie i siostrze! Przyjdzie pomyśleć o tym … to musi być ich winą także! I jest jeszcze mój ojciec. On był złośliwy całymi dniami i przepracowywał się. Pewnie to coś miało z tym wspólnego!

Leki … usmażyły zbyt wiele komórek w mózgu. Znów … nie mój błąd. Byłam nastolatkiem pomijając wszystko inne, który tylko potrzebował uciec od nieznośnej nastoletniej rzeczywistości. Trudno się podejmuje decyzje w dorosłym życiu, kiedy w twoim mózgu nastolatki tyle się działo.
Och nieszczęście jest mną!

Och! Och! Wiem! To był molestujący chłopak. Zawsze, kiedy mi coś upadło i on schylał się po to, starał się mnie gdzieś musnąć…(tłumaczenie idiomu oddające jedynie sens – przyp.tłum.)
Seksualne wykorzystywanie (Pervy, kretyn …mam nadzieję, że on gnije w piekle). Z pewnością to doświadczenie wypaczyło mój umysł. Pchnęło mnie w dół na ścieżkę uzależnienia …

Wtedy znów … Być może nie. Być może Bóg tylko zrobił jeden kolosalną pomyłkę, kiedy On stworzył mnie.

W końcu ja to rozszyfrowałam. Poważnie. To jest w moich gen. Jestem zaadoptowana, więc to na pewno wyjaśniłoby sprawy … Z pewnością moja rodzona matka jest totalną wariatką. I nie ma żadnej wątpliwości, że mój biologiczny ojciec jest szaleńcem! Przynajmniej, jedno z ich musi być kompulsywnym hazardzistą! Co ulga!

W końcu wszystko stało się jasne…TO NIE MOJA WINA!!!

 

Jeśli to byłaby wina kogoś innego, nie miałbym żadnego powodu, by kopać wewnątrz siebie i dostałabym się do korzenia problemu. Pewnie to mogłoby uspokoić moje sumienie, co najmniej chwilowo, ale co wtedy? Dlaczego trudziłabym się z robieniem obrachunku moralnego (Krok 4), albo wyznawałabym sobie albo drugiemu człowiekowi dokładną naturę moich błędów?(Krok 5)? Przyjdzie pomyśleć o tym, dlaczego do licha, po pierwsze, trudziłam się tym, by wspinać się tymi błogosławionymi dwunastoma krokami zdrowienia?
Do licha, jeśli to były czyjeś winy, mogłabym po prostu wyskoczyć z koła toczącej się karuzeli szaleństwa hazardu, by wylądować w miłym, chłodnym bagnie litości nad samą sobą! Ohhhhhhh …

Jedynym sposobem dla mnie, by zacząć uzdrawiający proces było dla mnie przyznanie się, że byłam bezsilna wobec hazardu – że przestałam kierować swoim życiem(Krok 1) i ZAPRZESTANIE GRY W OBWINIANIE! Zdałam sobie z tego sprawę, kiedy siedziałam przed psychologiem, który był bardzo żarliwy w angażowaniu mnie w – domyśliłeś się tego –w „Grę w Winnych”. To była wina twojego tatusia –pomijając wszytko inne, to on zachęcał cię, byś była chłopczycą! Bezczelny! Żadna mała dziewczyna niższa niż cztery stopy, nie powinna być zachęcana, by skoczyć z wysokiej trampoliny! I wtedy mieć za to zapłacone! Ale numer! Oczywiście twoja malutka, krucha psychika, została wtedy postawiona na krawędzi, biedactwo! Nie miałaś szans ! Zostałaś skazana na to, by stać się kompulsywną hazardzistką! A teraz popatrz na mnie! Ja zrozumiałam to wszystko w pięć minut! Ufffffffffffffffff!”

Zdecydowanie mój psycholog potrzebował psychologa. Ja potrzebowałam Anonimowych Hazardzistów.
Była we mnie potrzeba do posiadania moich własnych błędów i nauczenia się, jak zadośćuczynić. Była potrzeba przyznawania się i przeglądania na oczy. Potrzebowałam otoczyć się innymi zdrowiejącymi kompulsywnymi hazardzistami. I odczuwałam potrzebę pojednania się z Bogiem.
Potrzebowałem wejść na tych dwanaście kroków zdrowienia. Zrzucanie za moje zachowania winy na moją rodzinę albo na molestującego chłopaka albo na kogoś albo na coś innego, nie przyniosłoby mi żadnego pożytku. Mogłabym utrzymać abstynencję od hazardu bez prawdziwego zdrowienia ale nieuchronnie też wskoczyłbym z powrotem na znaną mi karuzele szaleństwa albo znalazła całkiem nową. Dziękuję Bogu, że głos mojej intuicji był głośniejszy (i bardziej wiarygodny) niż ten płynący od psychologa. Weź pod uwagę, że czasami wydawane są niekompetentnym osobom uprawnienia do prowadzenia terapii !!! Od czasu tego małego fiasko, miałam przywilej otrzymywania porad od niezmiernie kompetentnego terapeuty; jest w sumie wielu dobrych i ja rekomenduję ten rodzaj terapii jako dodatek do Programu 12-to Krokowego– ale sprawdź najpierw referencje albo idź z czyjegoś polecenia.

Tak więc moja podróż zaczęła się. Zrobiłam kilka krytycznych błędów we wczesnym etapie pobytu w Programie, ale Bóg jest dobry i on pomógł mi się pozbierać i podążać dalej. Poznałam na własnej skórze , że nie każdy w GA -AH jest tam z właściwych powodów. Ale znalazłam sobie Sponsorkę, naprawdę świetną dziewczynę o imieniu Cindy S., który jest tam zdecydowanie z właściwych powodów i z jej poparciem i zachętą, byłam w stanie, by przebierając nogami w końcu wylądować na Kroku 1- wszym.

Reszta jest historią … Weszłam przez drzwi na mój pierwszy miting Anonimowych Hazardzistów dnia 1 lipca 2000 roku i od tej chwili ani razu nie zagrałam.
Program pracuje, jeśli pracujesz na nim. To nie jest magia. To nie leczy w sposób magiczny ludzi z ich uzależnienia. Musiałam ciężko pracować, by dostać się tam, gdzie jestem dzisiaj. Musiałam przejść przez dwanaście kroków zdrowienia nie raz, nie dwa razy, ale wielokrotnie, i będę nimi chodziła przez resztę mojego życia. To jest niekończąca się podróż. Pozbądź się jednej wady charakteru … jest zawsze inny, która czeka, by zając jej miejsce! Życie jest bombardowane wyzwaniami, rozczarowaniami i zupełnie nieuczciwymi doświadczeniami, ale GA – AH dostarcza uzależnionemu narzędzi, by poradzić sobie. Bez tych narzędzi, pewnie uległabym trudnościom życia i uciekła z powrotem w uzależnienie.

GA-AH nauczyło mnie wielu, wiele rzeczy. Aby nazwać tylko kilka, nauczyłam się, jak odpowiadać za moje działania, jak robić osobisty obrachunek, i kiedy jestem w błędzie, natychmiast przyznawać się do tego, jak ustanawiać zdrowe granice, by chronić się; jak być uczciwą i jak stosować dwanaście kroków zdrowienia do każdego aspektu mojego życia i, ostatnie ale nie mniej ważne … jak cieszyć się życiem znów. GA-AH dało mi moją godność z powrotem. Dało mi drugą szansę w życiu i za to jestem wdzięczna. Jestem wdzięczna za moją Sponsorkę i jestem wdzięczna za wspólnotę. Jestem też wdzięczna mojej rodzinie i przyjaciołom, którzy byli jak wspaniałe światło na końcu tego długiego i pełnego prób tunelu. I za te wszystkie rzeczy, jestem wdzięczna Bogu!

SKAŁY ZDROWIENIA!
BÓG JEST ZDUMIEWAJĄCY!
DRZWI GA -AH SĄ PORTALEM DO WOLNOŚCI!
DWANAŚCIE KROKÓW JEST SCHODAMI DO POGODY DUCHA!
“GA –AH” JEST ODPOWIEDNIKIEM ANIOŁA STRÓŻA!

Mam nadzieje, że odnajdziesz swoje Drzwi! I za tymi drzwiami, możesz znaleźć siłę i odwagę, by zacząć twoją własną wspinaczkę tymi dwunastoma błogosławionymi krokami … Drzwi są portalem do wolności! Tylko sięgnij i naciśnij klamkę! Połóż jedną stopę z przodu drugiej! Przekrocz ten próg! Jeśli ja mogę to zrobić, to ty także!

Twoja Siostra, Joan S., Alberta Canada

Tłum: Iwona-Isia

Joan Spencer jest autorką książki : A Place Where Weeds and Roses Grow
Joan Spencer “Miejsce, gdzie rosną chwasty i róże”

 

Data oryginalnej publikacji tłumaczenia w internecie na moim forum www.hazardzisci.info: 2007-12-27, 18:19 

 

. . .  I was gambling to “relax” . . .   

Grałam, żeby się odprężyć

 Piszę po to, by cię pokrzepić.. Dzisiaj mija 5 miesięcy odkąd nie gram. Nie mogę uwierzyć, jak moje życie zmieniło się odkąd dokonałam wyboru, by nie uprawiać więcej hazardu! Tutaj jest 5 rzeczy, które zmieniły się w moim życiu i powody dla których moim wyborem jest to, że nie będę więcej grać.

CZUJĘ SIĘ ZDROWA. Kiedy uprawiałam hazard, robiłam to dotąd dopóki moja cała energia się nie wyczerpywała. Moje całe ciało i umysł było całkowicie zaangażowane w hazard za każdym razem, kiedy grałam; najpierw to był niepokój i ekscytacja, potem skoki adrealny,gdy wygrywałam albo miałam za cel wygrywanie a potem poczucie winy i depresja w drodze do domu i przez następny dzień. W tym czasie mówiłam sobie, że gram, by się relaksować (odprężać). To było wszystkim ALE NIE relaksem.

NIE POTRZEBUJĘ PIENIĘDZY. Kiedyś nosiłam dużo pieniędzy w moim portfelu i miałam je pochowane na później wszędzie, zawsze czekając na moją następną okazję by uprawić hazard. Teraz wszystko, co potrzebuję to jest mój datek na miting ($1) i pieniędze na sporadyczne przekąski. Nie martwię się o to, ile mam pieniędzy w moim portfelu, ponieważ ich nie potrzebuję!

ZYSKAŁAM SZACUNEK członków mojego GA- AH, przyjaciół i rodziny. Uczestniczę w mitingach, jestem tymczasowym sponsorem. W pracy jestem punktualna. Nie okłamuję więcej ludzi ( bo nie mam już powodu ani tematów, by kłamać). Moja rodzina może liczyć na mnie. Nie musiałam pracować nad tymi sprawami; one są po prostu produktem mojego zdrowienia.

UCZĘ SIĘ SAMEJ SIEBIE. Od kiedy zaczęłam moje zdrowienie, zaczęłam podróż odkrywania, która może się nigdy nie skończy! Uczę się, dlaczego robię pewne sprawy, jakie są moje wyzwalacze, i co najważniejsze, jak prowadzić normalne, szczęśliwe życie.

POKOCHAŁAM SAMĄ SIEBIE NA NOWO. Jestem szczęśliwa. Kiedy uprawiałam hazard byłam ciągle przygnębiona i poprawiałam sobie samopoczucie łagodząc “ciśnienie ” hazardem. Nauczyłam się, że mój hazard był główną przyczyną mojego przygnębienia. To było jak kurczę i jajko. Uprawiłam hazard, ponieważ czułam się przygnębiona i byłam przygnębiona, ponieważ uprawiałam hazard. Teraz, odkąd nie gram, wychodzę z “mgły ” i widzę to, że mój hazard nie naprawił niczego jedynie sprawiał, że byłam nieszczęśliwa.

Mam w planach, by kontynuować moje zdrowienie, jednego dnia za jednym razem. (albo moment za jednym razem w razie potrzeby). Życzę wam nieustającego zdrowienia. Uczyńcie wybór – zatrzymanie uprawiania hazardu na dobre! Chodźcie na mitingi tak często jak, to jest możliwe – im więcej twojego uczestnictwa w mitingach tym szybciej poczujesz się lepiej. Dziękuję za całe wasze nieustanne wsparcie!

 Rachel S. – Cudahy, WI

 Tłum: Iwona-Isia

Artykuł pt ŚWIADOMY KONTAKT: MÓZG, UMYSŁ I UZALEŻNIENIE (1/2) znajduje się tutaj:

http://hazardzistki.org/?page_id=103

 



PARTNERSKIE ROZWIĄZYWANIE PROBLEMÓW

8 05 2008
Materiał chroniony prawem autorskim

A PRACTICAL PROBLEM-SOLVING PARTNERSHIP:   

Volume No. VI, Issue No. 2  February 2004 http://www.femalegamblers.info/

Partnerskie rozwiązywanie problemów           

Joanna Franklin, MS, NCGC II

Częsty problem

– Gdybyś naprawdę nas kochała, przestałabyś. – Ale to właśnie z miłości do was, ciągle próbuję to rzucić. – Obiecałaś, że więcej tego nie zrobisz. Jak mogę ufać komuś, kto ciągle mnie okłamuje? Jak mogę kochać kogoś, komu nie mogę ufać?

Te stwierdzenia i pytania wywołane są skrajnymi emocjami, od frustracji i lęku po bezsilność i desperację, odczuwanymi przez nieświadomych siły kompulsywnego grania bliskich hazardzistki.

Od dłuższego czasu w kręgach leczenia hazardu obserwuje się, że kobiety szukające pomocy często są osamotnione. Mężczyźni natomiast są przeważnie wspierani przez żony, partnerki lub przynajmniej „poczciwe” mamy. A gdzie podziali się partnerzy i mężowie? Niektórzy towarzyszą kobietom; jednak niewielu angażuje się w działania takich grup jak Anonimowi Hazardziści lub bierze udział w terapiach rodzinnych.

Spójrzmy na emocjonalny układ słoneczny. W swojej książce „Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus” John Gray opisuje niektóre z różnic między kobietami a mężczyznami. Część z tych odrębności jest odzwierciedlaniem funkcjonowania mózgów kobiet i mężczyzn.

W skrócie, umysł męski można przedstawić jako ten, który nastawiony jest na rozwiązywanie problemów: jak dostać się z punktu A do punktu B, jak coś naprawić, jak zdobyć więcej, itd. Umysł kobiecy koncentruje się natomiast najpierw na związku, uczuciach i zrozumieniu, a potem na wychowaniu, pielęgnowaniu i wspieraniu.

Kobiety i mężczyźni funkcjonują inaczej, postrzegają świat z różnych perspektyw i mają odmienne priorytety. Mężczyźni myślą w sposób wertykalny; postrzegają sprawy jako problemy, próbując rozwiązać je w sposób top-down. Kobiety cechuje myślenie lateralne; osądzamy rzeczy na podstawie ich powiązania z potrzebami, percepcją, relacjami.

Partner hazardzistki uważa jej zachowanie za „wadliwe”, czyli takie, które wymaga naprawy. Jak wiadomo, rzeczy, których nie można naprawić, powinno się pozbyć. Ile związków rozpada się, ponieważ ludzie nie potrafią rozwiązać problemów. Jestem pewna, że wiele.

Duża ilość mężczyzn będących w związku z hazardzistkami nie potrafi zrozumieć tego wymykającego się spod kontroli zachowania. Początkowo, próby „naprawy” opierają się na żądaniu zaprzestania hazardu oraz wierze w obietnice, że „był to ostatni raz”. Bezowocny wysiłek wynika z braku zrozumienia, że w grę wchodzi poważne zaburzenie.

W przeciwieństwie do innych nałogów, uzależnienie od hazardu nie jest łatwo rozpoznawalne. Jest ono niewidoczne. Jedyne, co widzi partner hazardzistki to jej zachowanie, które z definicji uważane jest za celowe i umyślne. Niestety, wyciągane wnioski oparte są na nieświadomości i nieporozumieniu.

Edukacja i motywacja są kluczem do udanej rodzinnej interwencji. Bliscy muszą zrozumieć, czym uzależnienie od hazardu JEST, a czym NIE JEST. Obwinianie się stanowi małą pomoc, zwłaszcza, że bliscy przywiązują większą uwagę do ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny, a nie obarczania się winą. Wina jest słabym bodźcem, często prowadzącym do urazy i goryczy.

Wsparcie, tolerancja, zrozumienie i granice są dużo bardziej pomocne w leczeniu zaburzeń kontrolowania impulsu. Brak leczenia kompulsywnego grania często prowadzi do wyniszczenia osoby uzależnionej od hazardu.

Możliwe rozwiązania

Z pomocą Wspólnoty Anonimowych Hazardzistów lub doradcy do spraw uzależnienia od hazardu, osoby mające problem z nadmiernym graniem mogą poddać się leczeniu obejmującemu takie sfery jak życie osobiste, zdrowie psychiczny czy sprawy finansowe. Udany związek dotknięty uzależnieniem zostaje poważnie uszkodzony. Na szczęście, pojawia się coraz więcej możliwości leczenia kompulsywnego grania. Osoby zajmujące się poradnictwem w kwestii uzależnienia od hazardu, choć kiedyś nieliczne, dziś mają szeroka wiedzę o tym, jak pomóc rodzinom zarówno wtedy, gdy osoba mająca problem z nadmiernym graniem poddała się leczeniu, jak i w sytuacji, gdy tego nie zrobiła.

Większość ekspertów w dziedzinie uzależnienia od hazardu zgodnie twierdzi, że kompulsywne granie jest problemem dotyczących całej rodziny i dlatego wszyscy członkowie rodziny powinni mieć dostęp do opieki. Większość państwowych programów oferuje tego rodzaju pomoc. Programy pozbawione opieki klinicznej polegają w dużej mierze na Wspólnocie Anonimowych Hazardzistów w kwestii edukowania i wspierania bliskich, którzy są chętni do udziału w spotkaniach. Większość mężczyzn z rodzin kompulsywnych hazardzistek boryka się z dwoma problemami. Mała ich ilość regularnie uczęszcza na spotkania AH, a samych mityngów, podobnie jak w przypadku Anonimowych Alkoholików, jest niewiele.

Co może zrobić kompulsywna hazardzistka? Nie poddawać się. Spróbuj wszystkich możliwych środków, aby uświadomić bliskim, jaką codzienna bitwę toczysz z uzależnieniem. Informacje dla wszystkich dostępne są w formie nagrań, książek czy broszur.

Wśród pozycji dotyczących tematu uzależnienia od hazardu i zasługujących na uwagę jest, na przykład, publikacja Wspólnoty Anonimowych Hazardzistów pod tytułem „A Merry-Go_Roung Called Denial”, „Losing Your Shirt” Mary Heineman czy „Behind the Eightball” autorstwa MaryEllen Siegal i Lindy Berman. Poradnik leczenia „Counseling the Problem Gambler: A Self-Regulation Manual for Individual and Family, Theraphy”, którego autorem jest Joe Ciarrocchi zawiera wspaniały rozdział poświęcony pracy z parami, które mają problem z hazardem.

Zawsze namawiałam pary i rodziny, z którymi pracowałam, żeby nie uważały osoby uzależnionej od hazardu za wroga, ale raczej pomogły jej w walce z prawdziwym wrogiem – uzależnieniem od hazardu. Połączcie siły; nie walczcie przeciwko sobie. Jak naucza dr Ciarrocchi, należy skoncentrować się na samym uzależnieniu, a nie na człowieku. Chodzi o zniszczenie hazardu, a nie osoby od niego uzależnionej.

Hazardzistki, które pomagają swoim partnerom dostrzec, w jakim kierunku zmierzają ich wysiłki, są prawdopodobnie w lepszej sytuacji, ponieważ mogą prosić o wsparcie. „W jaki sposób możemy trzymać pieniądze z daleka ode mnie”? „Jak mogę stać się bardziej odpowiedzialna za sposób, w jaki spędzam swój czas”? Oferujący pomoc partner może wziąć udział w leczeniu uzależnienia, jeśli energia kierowana jest na budowanie, a nie na niszczenie.

Ludzie, którzy nie mają problemów z nadmiernym hazardem również potrzebują wsparcia. Muszą zrozumieć, że kompulsywne granie nie jest ich winą, jak również, że nie mogą bezpośrednio kontrolować tego uzależnienia. Mogą natomiast cieszyć się z powrotu do zdrowia osoby uzależnionej od kompuslji, jeśli zdecydują się jej pomóc. Nie wahaj się prosić o pomoc. Zadzwoń pod numer telefonu zaufania i opowiedz o swoim problemie. Wykorzystaj każdy dostępny rodzaj pomocy. Potraktuj leczenie jak zadanie na całe życie. Wykonuj wszystko po kolei, żyj dniem dzisiejszym i zrób pierwszy krok – poproś tych, którym ufasz, o pomoc w wstąpieniu na drogę prowadzącą do wyzdrowienia.

Tłumaczenie:  E. Petryszak (SBT UJ)

Data oryginalnej publikacji w Internecie 25.09.2006



ŚWIADOME WYBORY I LĘK

8 05 2008

Materiał chroniony prawem autorskim

Clinical Corner          

THOUGHTFUL CHOICES:

 Volume No. II, Issue No. 2  February 2000 http://www.femalegamblers.info/

Kącik kliniczny cz. 1

ŚWIADOME WYBORY 

Katherine K. Wilson, Ph.D., NCGC

Gdy hazard wymyka się spod kontroli, kobieta od niego uzależniona zaczyna poświęcać mu cały swój czas i pieniądze. Jej myśli pochłonięte są grą i tym, jak zdobyć na nią środki. Wraz z rozwojem kompulsywnego hazardu, kobieta traci zdolność dokonywania wyborów. Przyjaciele, rodzina, codzienne zajęcia powoli schodzą na dalszy plan lub zupełnie przestają się liczyć, a hazardzistka uważając, że nie ma innego wyboru, ucieka się do kłamstw lub angażuje się w działania przestępcze. Na tym etapie, odczuwa ona ogromny wstyd, wmawiając sobie, że jest bezwartościowa.
 
Poddanie się bezsilności stanowi wielki paradoks walki z nałogiem, ponieważ umożliwia hazardzistce dokonywanie właściwych wyborów. Parę razy dziennie hazardzistka stoi na rozdrożu, a każdy wybór, jakiego dokonuje wpływa na kierunek kolejnego etapu jej podróży.
Niektóre wybory mają związek z hazardem. Na przykład: czy pijąc kawę ze znajomymi, opowiadasz o dawnych doświadczeniach z graniem, ryzykując tym samym nawrót choroby czy raczej odchodzisz do innego stolika lub kierujesz rozmowę na tematy bliskie rozmówcom? Wybory dokonywane przez wychodzącą z nałogu hazardzistkę można podzielić na trzy grupy w zależności od wpływu, jaki mają na przebieg leczenia: sprzyjające, neutralne i szkodliwe.

Bardzo często, osoba uzależniona od kompulsywnego grania dokonuje wyborów nieświadomie. Wielu hazardzistów, cierpiących na nawrót choroby, przyznaje, że ich samochody „automatycznie kierowały się do kasyna”. Psychologowie używają nazwy „automatyczne myśli” do określenia myśli tak przelotnych, że osoba nie jest świadoma faktu, że są one źródłem konkretnych emocji. Myśli poprzedzają zarówno zachowanie jak i emocje, dlatego też, ważne jest, aby uzmysłowić sobie, że mamy na nie wpływ. Uświadomienie sobie, że mamy wybór, jest pierwszym krokiem do podejmowania słusznych decyzji.
 
Dobrym sposobem na zwiększenie świadomości dokonywania wyborów i uelastycznienie myślenia jest prowadzenie Dziennika Myśli. Kiedy znajdujesz się w stresującej sytuacji, opisz ją. Zapisz uczucia, jakie wywołuje w tobie ta sytuacja. Następnie, zastanów się nad tym, jakie myśli są źródłem poszczególnych odczuć. Na przykład, załóżmy, że zostałaś poproszona, żeby przemówić do większej grupy osób (sytuacja stresująca) i odczuwasz lęk. Po zastanowieniu stwierdzasz, że za lękiem kryją się takie myśli jak „nie będę w stanie tego zrobić” lub „będą się ze mnie śmiać”. Teraz zmień myśli na „mogę poćwiczyć i wygłosić całkiem dobrą przemowę” lub „temat powinien zainteresować zebranych” i zastanów się, jakie uczucia wywołują te nowe myśli.
 
Staraj się zapisywać swoje myśli w dzienniku raz lub dwa razy w tygodniu przez miesiąc, a następnie notuj swoje spostrzeżenia. Czy spodobało ci się, że masz wpływ na swoje myśli? Czy to, czego się nauczyłaś zmieniło twoje zachowanie? Czy złapałaś się na myśleniu, które jest szkodliwe dla walki z uzależnieniem? Zapisywanie spostrzeżeń może pomóc ci w dokonywaniu wyborów sprzyjających wyjściu z uzależnieniem.

Katherine K. Wilson, Ph.D., NCGC

Tłum.: E. Petryszak  (SBT UJ)

Data oryginalnej publikacji w Internecie 1.09.2006

Clinical Corner Part 2

fear

 Volume No. II, Issue No. 3  February 2000

Kącik kliniczny cz. 2

LĘK

Katherine K. Wilson, Ph.D., NCGC

Lęk jest uczuciem, którego doświadczają wszystkie kompulsywne hazardzistki. Najczęściej mamy do czynienia z dwoma rodzajami lęku: zdrowym i irracjonalnym. Kobieta uzależniona od grania musi nauczyć się rozróżniać te dwa typy strachu. Kiedy znajdujemy się w niebezpieczniej sytuacji, odczuwamy zdrowy, prawdziwy lęk. Ten rodzaj strachu powstrzymuje nas przed wejściem do palącego się budynku lub pod poruszający się w naszym kierunku pojazd. Natomiast, kiedy nie grozi nam niebezpieczeństwo, a wmawiamy sobie, że sytuacja, w której się znalazłyśmy jest przytłaczająca lub przerażająca, odczuwamy lęk irracjonalny. Ten niezdrowy strach uniemożliwia nam konfrontację z problemami, jak również ich rozwiązywanie.
 
Odczuwanie respektu przed prawdziwym lękiem i podporządkowanie mu swojego postępowania – opuszczenie palącego się budynku – jest przejawem prawidłowego funkcjonowania psychologicznego. Wszyscy czasem odczuwamy irracjonalny lęk; stawianie czoła sytuacji jest właściwą, zdrową reakcją. Zamiast pozwolić na to, żeby strach nas sparaliżował, musimy wyznaczać cele i rozwiązywać problemy. W ferworze nałogowego grania, hazardzistka odsuwa prawdziwy lęk na bok. Ignoruje sygnały ostrzegające o niebezpieczeństwie, odmawiając, w pewnym sensie, opuszczenia palącego się budynku, którego mury zawalają się. Nie przestaje grać, mimo, że finansowa, emocjonalna, duchowa i małżeńska sfera jej życia ulega zniszczeniu. Na szczęście, Program Dwunastu Kroków Anonimowych Hazardzistów oparty jest na mocnych zasadach psychologicznych. W miarę wychodzenia z nałogu, hazardzistka uczy się rozróżniać zdrowy lęk od irracjonalnego. Na etapie Pierwszego Kroku, hazardzistka zaczyna dostrzegać zdrowy lęk przed hazardem, jak również, swoją bezsilność wobec grania.
 
Wychodząca z nałogu hazardzistka musi nie tylko zdać sobie sprawę z siły uzależnienia, ale również stawić czoła irracjonalnym lękom związanych z różnymi dziedzinami jej życia, jak pogarszająca się sytuacja rodzinna i finansowa. W miarę pokonywania kolejnych Kroków z pomocą i wsparciem Opiekunki/a(Sponsorki/a) oraz osób biorących udział w programie, kobieta podejmuje walkę z lękami. Modlitwa o Pogodę Ducha pomaga kompulsywnej hazardzistce ocenić, kiedy jest ona w stanie poradzić sobie z problemem. Stopniowo, kobieta zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że nie musi rozwiązywać wszystkim problemów naraz. Kiedy hazardzistka nauczy się rozwikływać problemy po kolei, lęk będzie ustępował, a problemy będą wydawały się prostsze do rozwiązania.

Tłum.: E. Petryszak (SBT UJ)

Data oryginalnej publikacji w Internecie 1.09.2006

 



UMOCNIONE ZDROWIENIE CZ. 4/4

8 05 2008

Materiał chroniony prawem autorskim

 

EMPOWERMENT AND RECOVERY…IT WORKS: 

Umocnienie i zdrowienie… To działa – Umocnione zdrowienie cz. 4/4                       

Volume No.  IV, Issue No. 4  April 2002 http://www.femalegamblers.info/

Joanna Franklin, MS NCGC II Trimeridian Inc.
Resources for Problem Gambler

Uproszczony pogląd na uzależnienie może być wyrażony powiedzeniem: “jeśli jedna pigułka jest dobra, to dwie są jeszcze lepsze”. Jeśli kilka minut hazardu robi nam dobrze i stanowi miłą ucieczkę, wtedy lepsze będzie kilka godzin, a całe dni będą jeszcze lepsze. Jak tylko wygram, zrobię….Co doprowadza tyle kobiet do tak dużych strat spowodowanych przez hazard? Badania wykazały, że wiele kobiet szukających wyleczenia z hazardu jest ofiarami przemocy. Najpowszechniejsza, relacjonowana forma przemocy pochodzi od mężczyzn-partnerów nadużywających alkoholu, którzy “tracą nerwy”. Kobiety są ofiarami przemocy seksualnej, słownej, psychicznej i emocjonalnej. Badacze wykazali w badaniach na terenie kampusów uniwersyteckich, że jedna na trzy kobiety jest ofiarą przemocy.    
Każda forma przemocy może powodować szkody. Poniżenie ze strony rodziny, dowcipy i kpiny ze strony przyjaciół mogą podkopać poczucie własnej wartości, którego wszyscy potrzebujemy. Naukowcy wciąż studiują różnice między ludźmi cierpiącymi z powodu przemocy, którzy stali się jej ofiarami – w dosłownym, emocjonalnym i duchowym znaczeniu, a tymi silnymi, odpornymi na stres kobietami, których doświadczenia umacniają je emocjonalnie i duchowo.     
Wiele spośród kobiet, które leczyłam powiedziały mi bardzo poważnie, że opuszczenie czy to kasyna na lądzie czy na statku, czy to maszyn do gry (cokolwiek by to nie było), jest opuszczeniem jedynego “bezpiecznego” miejsca, do którego po prostu muszą chodzić. “Jedyne miejsce, gdzie on nie może mnie uderzyć, gdzie nikt na mnie nie wrzeszczy, niczego ode mnie nie żąda i nie ocenia mnie. Tutaj, kiedy gram, obsługa zwraca się do mnie po imieniu, z respektem. Pytają, czego sobie życzę do picia, przynoszą gratisowe posiłki i są dla mnie bardzo mili. Podoba mi się tutaj”.
Zaprzestanie grania oznacza dla wielu graczy typu akcja powrót do szczęśliwszych domów, do wspierających rodzin dumnych z ich osiągnięć. Dla wielu graczy typu ucieczka oznacza to powrót do domu, w którym panuje chaos, ból, samotność lub nuda. ”Nic nie idzie lepiej, kiedy przestaję grać – jest jeszcze gorzej.”    
Użycie modelu umocnienia w odniesieniu do problemu hazardu i innych potrzeb okazało się być daleko bardziej efektywne dla graczy typu ucieczka. Pierwszym najważniejszym zadaniem mogłoby być znalezienie bezpiecznych warunków mieszkaniowych. Znalezienie drogi do zwalczenia depresji, osłabienia tortury gniewu lub wyjście z samotności mogłoby być podstawowym elementem walki z pragnieniem grania.    
Kobieta może osiągnąć wystarczającą świadomość i wiedzieć, że może wybrać, aby nie być nigdy więcej ofiarą. Może zostać wystarczająco wzmocniona, żeby dłużej nikt, lub jej własne lęki, nie robił z niej ofiary. Hazardzistki uwięzione w swoich własnych umysłowych więzieniach mogą zacząć planować ucieczkę – ze skonstruowanego przez siebie więzienia zbudowanego ze strachu, desperacji i potrzeby ochrony. Jego gigantyczne ściany mogą trzymać ból na dystans, ale nie dopuszczają też troski i wsparcia.
Jedna z kompulsywnych hazardzistek zaczęła proces zdrowienia nie od całkowitego porzucenia hazardu, ale od zrzucenia ośmiu funtów (około czterech kilogramów), a później jeszcze trzech. Zaczęła się lepiej czuć sama ze sobą, mieć więcej energii i chcieć czegoś więcej dla siebie. Później zdecydowała, że musi porzucić hazard, tak jak zrobiła ze swoją pracą bez perspektyw i z “ciuchami dla grubasów”. Zajęło jej to prawie rok, ale może teraz żyć bez grania, ma pracę, którą uwielbia i może nosić rozmiar L. Jest to przykład na niewielką skalę, ale pokazuje, że przy wsparciu, odpowiednim ukierunkowaniu wysiłków i zaangażowaniu możemy stoczyć każdą bitwę. Umocnienie jest właśnie energią dla takiej bitwy, motywacją dla trzymania się kroków szóstego i siódmego, próbując codziennie zmienić jedną małą rzecz, już nie uciekając – nie uciekając w hazard.     
Umocnienie składa się z analizy naszej siły, zrozumienia wyzwań i koncentracji naszej energii na jednym zadaniu za każdym razem…jednym dniu za każdym razem. Zapewnienie bezpieczeństwa swoim dzieciom i sobie stoi na pierwszym miejscu. Dopiero potem kolejnym przełomowym krokiem może być nowa praca lub nowe mieszkanie. Ucząc się, jak należy zaznaczać swój autorytet, radzić sobie produktywnie ze stresem i  doceniać to, kim  jest, kobieta może prowadzić zdrowe i wzrastające życie duchowe. W końcu może popatrzeć w lustro i kochać tą, którą tam widzi. Nauczy się odróżniać to, co robi od tego, kim jest.        
Kobietom nie jest po prostu pięknie w różowym. Różowy jest subtelniejszym użyciem połączonych kolorów: białego i czerwonego. Mieszając nasze własne kolory, możemy stać się artystkami. Dzisiaj może być czerwony, pasja, złość, podekscytowanie, zaangażowanie, oddanie i chęć walki o to, czego pragniemy. Innego dnia może nieco więcej białego związanego ze spokojem, równowagą, duszą i gotowością do poddania się ucieczce od naszych własnych spraw i podjęcia bitwy “jeden dzień za jednym razem” ze wsparciem naszych rówieśniczek. Kobiety mogą być potężne w różowym.    
Wymarz sobie coś nowego, podziel się swoim marzeniem z przyjaciółką i dziel z nią powrót do zdrowia, siły i nadziei. To jest właśnie umocnienie.

Tłumaczenie:  Anna Radziwiłł (BST UJ)

Data oryginalnej publikacji w internecie 31.10.2006



UMOCNIONE ZDROWIENIE CZ. 3/4

8 05 2008
 

Materiał chroniony prawem autorskim

UNDERSTANDING THE POWER IN EMPOWERMENT:

Volume No.  IV, Issue No.3 March 2002 http://www.femalegamblers.info/

Zrozumienie siły umocnienia – Umocnione zdrowienie cz. 3/4

Joanna Franklin, MS NCGC II Trimeridian Inc.
Resources for Problem Gamblers

mgr Joanna Franklin, Państwowy Dyplomowany Doradca do Spraw Hazardu

Być może najważniejszym narzędziem, jakie my wszyscy posiadamy jest wiedza. Jeśli wiemy, że możemy się zmienić, wszystko jest możliwe. Wiktymizacja nie musi być nieunikniona. Możemy dokonywać wyborów. Obecnie możemy wybrać lub nie: karierę, bycie matką, pójście na studia, do szkoły prawniczej lub medycznej, uzyskanie GDE(1), noszenie spodni. Mamy możliwości wyboru, które nie zawsze miałyśmy w prawie wszystkich sferach życia. Prawie wszystkich.
Niektóre z nas nie mają wyboru w najważniejszej ze wszystkich sferze – swoim własnym umyśle. Niektóre kobiety postrzegają siebie jako złapane w pułapkę emocjonalnie pustych lub nieszczęśliwych związków…, bo gdzie indziej mogłabym pójść? Kto inny w ogóle chciałby ze mną być? Za późno dla mnie na znalezienie czegoś lub kogoś innego.
Zamykamy się do naszych własnych umysłowych więzień. Skazujemy się na dożywotne ciężkie roboty w nędznych warunkach, ponieważ nie widzimy innej drogi wyjścia. Więzienne kraty strachu i braku zaufania we własne siły powstrzymują nas od prób wyzwolenia się i przeprowadzenia zmian w naszym życiu. Przychodzi nam do głowy wyrażenie “Nie potrafię” i wysiłki przeprowadzenia zmian przerywają się lub nigdy się nie zaczynają. Rezygnujemy z wielkich zmian i skupiamy na uśmierzaniu bólu, likwidowaniu nudy i chaosu w naszym życiu coraz bardziej oddając się hazardowi.
“Jak gram, przynajmniej wtedy jestem pod kontrolą”….”Nikt mi nie przeszkadza, kiedy gram, a obsługa jest tak dla mnie miła”, mówi wiele hazardzistek. Hazard tworzy niebezpieczne, fałszywe poczucie kontroli nad wszystkim. To nie jest umocnienie.
Umocnienie to przyjrzenie się bogatej historii naszych matek, prababek i ich matek i wiedza, że one wszystkie robiły, co było w ich mocy. Umocnienie to spojrzenie na nasze własne uwarunkowania dziś i zaangażowanie się w poszukiwanie naszego osobistego dobra.
Obecnie nam kobietom przysługują prawa, których wcześniej nie miałyśmy; mamy możliwości, których nigdy wcześniej nie miałyśmy. Latamy w kosmos, kierujemy samolotami, jeździmy czołgami, prowadzimy firmy, obsadzamy stanowiska w gabinetach prezydenckich, zostajemy senatorami i lekarzami. Ale nie zawsze wiemy, jak zatrzymać nasze własne autodestrukcyjne zachowania.
Badacze kultur powiedzą, że w każdej kulturze ofiarami są jednostki słabe. Są one przedmiotem przemocy, wykorzystywania, są zmuszane do pracy, której inni by nie wykonywali. W starożytne cywilizacje wpisane jest pasmo wojen, podbojów i niewolnictwa. Mocni uzyskują przewagę nad słabymi, dominują ich i rządzą nimi.
Antropolodzy, jak na przykład Margaret Meade, mówią o tym, jak w prawie wszystkich starożytnych kulturach kobiety były zdominowane i rządzone przez mężczyzn. Kobiety były czyjąś własnością, przedmiotem walki; wygrywano je i przegrywano, może ceniono i niestety maltretowano. Dziś już nie musi to być losem kobiet. Kobiety nie muszą oddawać takiej władzy ojcom, mężom, szefom lub – hazardowi.
Etykietkę “słabsza płeć” przyczepiono kobietom, które nie umiały polować, ciągnąć i wlec zdobyczy, albo walczyć tak efektywnie jak ich męskie odpowiedniki. Nowoczesne technologie usunęły prawie wszystkie z tych fizycznych barier, a w ostatniej części XIX wieku kobiety zaczęły również rzucać wyzwanie poglądowi mówiącemu o ich umysłowej niższości.
Walczyłyśmy o prawo wyborcze i równorzędne uczestnictwo w narodowym, demokratycznych procesie i otrzymałyśmy takie prawa  w wieku XX, po części dzięki wysiłkom naszych prababek. Ruch umocnieniowy stara się koncentrować na możliwościach budowania mocy ograniczanych często przez przeciwności losu.
Rzeczy takie jak strata, śmierć kogoś kochanego,  związek oparty na znęcaniu się nad kobietą, emerytura i nuda, sprawy zdrowotne, samotność, depresja, bezrobocie i zmiana ról społecznych mogą być siłami wyzwalającymi pragnienie ucieczki i znalezienia wytchnienia. A jaką wspaniałą ulgą i ucieczką zarazem może być hazard… na kilka minut.   
Są jednak lepsze sposoby. Poszukiwanie lepszego samopoczucia nie wymaga od kobiet tracenia pieniędzy, szacunku do siebie lub zatracania się w hazardzie. Hazard okazał się być mechanizmem radzenia sobie, który stwarza o wiele więcej problemów niż rozwiązuje.
W kwietniowym WHW Jaonna Franklin, narodowy leader studiów  nad hazardem i poradnictwa ds. hazardu omówi  “planowanie skruszenia murów więzienia… używając energii płynącej z umocnienia jako napędu zdrowienia” w czwartej i ostatniej części serii Umocnienie.

Krok 3 – WIARA
Obojętne, czy zidentyfikowaliśmy go czy nie, lęk zżera większość z nas, kiedy podejmujemy pierwsze niepewne kroki w kierunku zdrowienia z kompulsywnego hazardu. Boimy się naszych wierzycieli, naszych długów i prawa. Boimy się utraty rodziny, domu i wolności. Obawiamy się utraty zdrowia psychicznego.  
Same sobie stworzyłyśmy rozwiązania problemów i inne wydają nam się niemożliwe. Podczas, gdy mogłyśmy być nieświadome rozmiaru naszego lęku, kiedy po raz pierwszy weszłyśmy na spotkanie Anonimowych Hazardzistów, do biura terapeuty, lub  gdy przystępowałyśmy do programu terapeutycznego, wkrótce zaczęłyśmy rozpoznawać jego rzeczywistość. Ale nie miałyśmy pojęcia, jak sobie z nim poradzić. Nie miałyśmy pojęcia, że możemy z powodzeniem użyć wiary do walki z najbardziej irracjonalnym lękiem.   
Gdybyśmy zatrzymały się na chwilę i posłuchały ludzi, którzy tam przyszli…, gdybyśmy postępowały według rad, które słyszymy i o których czytamy – “Jeden dzień na jeden raz”,  “Nie próbuj rozwiązać wszystkich swoich problemów za jednym zamachem” – zobaczyłybyśmy nikłe światełko w tunelu. Ale na początku, kiedy problemy i lęki wydają się nie do pokonania, musimy  “zawierzyć je naszej wierze”. 
Niełatwo jest kompulsywnej hazardzistce, która czuje się zduszona pod przytłaczającą ilością lęku, wykrzesać z siebie nawet niewielki okruch wiary. Musimy chodzić na spotkania, słuchać historii innych ludzi i być świadkami cudów zdarzających się członkom Anonimowych Hazardzistów, którzy przechodzą przez dwunastostopniowy program leczenia.   
Uwierzywszy w siłę większą niż my, w kroku 3 podejmujemy decyzję. Krok ten jest niemożliwy bez wiary. Niektórzy z nas może będą się zastanawiać ”Jak ja mam uwierzyć? Nawet nie wiem, co to jest wiara.” Wiara jest mglistym pojęciem, trudnym do zdefiniowania. Pewna szacowna, stara księga definiuje ją tak samo dobrze, jak każdy słownik; “Wiara jest istotą rzeczy oczekiwanych z nadzieją, dowodem rzeczy niewidzialnych”.  
Przychodzimy do Anonimowych Hazardzistów obarczone problemami, dręczone przez lęk.
Z czasem pojawia się promyk nadziei, że rozwiązanie naszych problemów i wolność od strachu przybierze realne kształty, ponieważ przeżywamy jeden dzień za jednym razem.
Jednak nie możemy na tak wczesnym etapie zobaczyć, gdzie leży rozwiązanie, nie jesteśmy w stanie dostrzec obiecanej wolności. Umykają nam konkretne dowody, na których można ugruntować nadzieję na lepszą przyszłość. Wtedy właśnie przychodzi wiara.       
Podjęcie decyzji kroku 3 o zawierzeniu naszej woli i naszego życia w opiekę Mocy, takiej jak ją my same rozumiemy, jest wypuszczeniem potężnej broni, jaką jest wiara, na destrukcyjnego wroga – nieracjonalny lęk. Kiedy wykonujemy krok 3 (większość z nas wielokrotnie) wiara unicestwia nasze lęki, jeden za każdym razem, a czasami nawet całą ich grupę! I każdy zwyciężony lęk wzmacnia nasza wiarę. Z pomocą siły większej niż ona sama, kompulsywna hazardzistka może zmienić lęk w wiarę! 

Tłumaczenie:  A. Radziwiłł (SBT UJ)

 1.GDE – General Educational Development lub General Equivalence Degree – dyplom otrzymywany po zdaniu egzaminu z zakresu szkoły średniej, zdawanego przez osoby, które nie ukończyły takiej szkoły na skutek rozmaitych wypadków losowych. 

data oryginalnej publikacji w internecie 31.10.2006



UMOCNIONE ZDROWIENIE CZ. 2/4

8 05 2008

Materiał chroniony prawem autorskim

 

THE POWER OF PINK:   (Part II) 

Volume No.  IV, Issue No. 2   February 2002 http://www.femalegamblers.info/

Władza koloru różowegoUmocnione   zdrowienie cz. 2/4

mgr Joanna Franklin, Państwowy Dyplomowany Doradca do spraw Hazardu

Pomyśl o kolorze różowym. Co Ci przychodzi do głowy? Śliczne kwiatki, urocza sukienka na przyjęcie, czy filigranowa toaletka? Prawdopodobnie wszystkie wywodzimy się z pokoju dziecinnego, w którym leżałyśmy owinięte w różowy kocyk, lub może ubrane w różową czapeczkę dla ciepła. Dlaczego na różowo? Oczywiście po to, żeby zaznaczyć, że byłyśmy niemowlakami płci żeńskiej! Różowy jest dla dziewczynek, a niebieski dla chłopców – jest to początek władzy koloru różowego.       
Wiele obecnie dorosłych kobiet było jeszcze dziewczynkami, kiedy nasz świat był ciągle dzielony na to, co różowe i to, co niebieskie. Jeśli urodziłaś się w latach czterdziestych lub pięćdziesiątych, dorastałaś na przełomie dwóch epok i różowy nie był wówczas kolorem obdarzonym taką władzą. Przyjrzyjmy się pobieżnie tej tradycji zilustrowanej kilkoma przykładami tego, co jest dla nas wspólne.  
•Dawali Ci lalkę do zabawy, kiedy naprawdę chciałaś wziąć do rąk zabawki konstrukcyjne.
•Ubierali Cię w sukienkę, kiedy chciałaś nosić zwykłe spodnie lub jeansy.
•Nazywali Cię chłopczycą, kiedy chciałaś wejść na drzewo, żeby spojrzeć na świat z wysokiej perspektywy.
•Zmuszali Cię do siadania ze skrzyżowanymi nogami, kiedy twoje nóżki nawet jeszcze nie dotykały podłogi.
•Nauczono Cię, że wszyscy lekarze, prawnicy, inżynierowie, astronauci, prezesi kompanii, senatorzy, strażacy, księża, króliki, ministrowie, murarze, stolarze, mechanicy, ambasadorowie, prezenterzy telewizyjni, prowadzący teleturnieje, kapitanowie okrętów, piloci, generałowie….to mężczyźni, ale nie powiedziano Ci dlaczego.
 
Wychowanie spowodowało, że większość z nas kobiet dorastała w oczekiwaniu na zostanie gospodyniami domowymi, matkami, sekretarkami, urzędniczkami, kosmetyczkami, kucharkami (ale nie szefami kuchni – nimi byli mężczyźni), bibliotekarkami, pielęgniarkami, albo nauczycielkami. A potem przyszedł czas Ruchu Umocnienia.
W późnych latach sześćdziesiątych i wczesnych siedemdziesiątych Stany Zjednoczone przeszły rewolucję i wszyscy zdaliśmy sobie sprawę, że “ta druga płeć” jest w stanie wykonywać którąś lub wszystkie z wcześniej wymienionych prac. Dożyliśmy faktu przyswojenia sobie dwóch słów określających wiele wspólnych zawodów: policjant – policjantka, steward – stewardesa, listonosz – listonoszka i wiele innych. 
Nie musimy się już dziwić, że lekarzem jest kobieta. Obecność kobiet na sali operacyjnej, w zarządzie, na stanowisku w Białym Domu, w kancelarii sędziowskiej, czy w kabinie pilota jest obecnie czymś bardzo powszechnym. Jednak kobiety nie dostały się do tych tradycyjnie “niebieskich” zawodów tylko z powodu noszenia różowego. Kobiety poszły do sądu walczyć o prawo wstępu do wszystkich męskich szkół naukowych i inżynieryjnych. Niektóre kobiety pamiętają, jak walczyły o prawo wejścia do związku zawodowego stolarzy, albo zapisania się do Job Corps!(1), aby zostać mechanikiem a nie sekretarką, ponieważ mechanicy znacznie więcej zarabiali. 
I wreszcie, bycie samotną matką-rozwódką nie oznacza już wstydliwej porażki, ale zostało uznane za trudne zadanie, którego wykonywanie jest godne podziwu. Kobiety powstały przeciwko przepisom stworzonym dla mężczyzn, aby uzyskać dostęp do zawodów, które zawsze chciały wykonywać. Kobiety, które chciały służyć swojemu krajowi jako piloci, kapitanowie okrętów i oficerowie wojskowi chciały wstąpić do Akademii Marynarki Wojennej i West Point (Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych) i obecnie to robią.  
Dorastając jako dziewczynki, przeżyłyśmy wiele zmian. Najważniejsza zmiana odnosi się do naszego własnego wyobrażenia o nas samych. Zapytaj siebie samą, czy matka mówiła do Ciebie, kiedy byłaś dzieckiem: ”Możesz być, kim zechcesz”. A potem zapytaj siebie, czy kiedykolwiek powiedziałaś swojej córce: ”Możesz być, kim zechcesz”. To przesłanie umacnia nowe pokolenie w myśleniu poza schematami, w wiary w to, że każdy ma szansę,
i że fakt urodzenia się kobietą nie przypisuje do niej automatycznie życia drugiej kategorii oraz nie stanowi upośledzenia na rynku pracy.   
Umocnienie dotyka czegoś więcej niż tylko zatrudnienie. Jego pozytywne efekty mogą polepszyć relacje we wszystkich sferach życia kobiety. Umocnienie może powiększyć i pomnożyć umiejętności, a umocniony powrót do zdrowia może skierować życie kompulsywnej hazardzistki na ścieżkę wiodącą ku szczęściu i spełnieniu. 
W marcowym numerze WHW wychwalana na szczeblu centralnym Joanna Franklin zbada przeobrażoną światową definicję kobiet i możliwości – w kuchni, pokoiku dziecięcym, sypialni, na sali posiedzeń i w Las Vegas.

Tłumaczenie:  A. Radziwiłł SBT UJ)

1 Job Corps – organizacja prowadzona przez Ministerstwo Pracy Stanów Zjednoczonych oferująca naukę zawodu młodzieży między 16 a 24 rokiem życia, przygotowująca do podjęcia stałej pracy.

data oryginalnej publikacji w internecie 25.09.2006



UMOCNIONE ZDROWIENIE cz.1/4

8 05 2008

Materiał chroniony prawem autorskim

EMPOWERED RECOVERY: 

Umocnione   zdrowienie cz. 1/4

Volume No. IV, Issue No. 1  January 2002 http://www.femalegamblers.info/

Joanna Franklin
Poczucie niemocy i umocnienie (ang. empowerment 1.)wydają się być przeciwstawnymi terminami, ale ich głębsza analiza pokazuje, w jaki sposób jeden może prowadzić do drugiego.
Istnieją przynamniej dwa podstawowe typy kompulsywnych hazardzistów (ang. problem gamblers 2.)

1.  typ umiejętność/akcja, albo hazardzista o wczesnym początku,
2. typ szczęście/ucieczka, albo hazardzista o późnym początku.
Niektóre z najbardziej znaczących różnic między tymi dwoma typami
są w rzeczywistości niezwykle subtelne.

Upraszczając można powiedzieć, że jedna grupa hazardzistów ożywia się po ekscytujących emocjach, podrywa się, aby zademonstrować dostrzeżone umiejętności i otula się wyobrażeniami, marzeniami i fantazjami. Druga grupa natomiast, grając ucieka od chaosu, bólu głowy, złamanego serca, albo łupania w krzyżu, unika cierpienia zażywając lekarstwo, czy też “narkotyk”, który nazywa się hazard.  
We wczesnych latach rozwoju leczenia uzależnienia od hazardu, profesjonaliści zakładali brak szczególnych różnić między hazardzistami. Jednak “jednostronne, pasujące do wszystkich” podejście nie zdało rezultatu. Jak tylko terapia wyszła poza relatywnie jednorodną grupę hazardzistów typu  umiejętność/akcja prowadzoną w ramach pionierskich programów Administracji Weteranów, napotkaliśmy rzeczywiste problemy w trakcie angażowania do programu i utrzymywania w nim hazardzistów drugiego typu.

Hazardziści typu szczęście/ucieczka nie czuli się zbyt dobrze w grupach Anonimowych Hazardzistów. Nie angażowali się, lub nie pozostawali długo w procesie leczenia oraz nie wskazywali na szczególne polepszenie samopoczucia po tym, jak przestali grać. W rzeczywistości relacjonowali pogorszenie samopoczucia. Program leczenia stanął więc przed prawdziwym wyzwaniem.
Koncentracja na tym, co pierwotnie było uważane za powszechny problem kobiet-hazardzistek, zaowocowała powstaniem bardziej specyficznego podejścia do hazardzistów typu szczęście/ucieczka. Wiele spośród kobiet, które leczyłam we wczesnych latach osiemdziesiątych, relacjonowało brak grupy Anonimowych Hazardzistów w pobliżu, lub fakt bycia jedyną kobietą na spotkaniach. Ta ostatnia sytuacja nie stanowiła żadnego problemu dla niektórych kobiet – czuły się one tam mile widziane i wspierane. Z przyjemnością dochodziły do zdrowia w męskim towarzystwie. 
Niestety nie sprawdzało się to wobec wszystkich kobiet leczonych w środowisku z przewagą mężczyzn. Wiele z nich relacjonowało, że czuło się niezręcznie na spotkaniach, na których nie było nikogo, z kim mogłyby znaleźć wspólny język – czuły się nieswojo z powodu agresywnego podejścia, jakie reprezentowało wielu mężczyzn biorących udział w programie. Wiele z moich klientek raportowało, że spotkania były zbyt głośne, zbyt agresywne, wymagające i pełne obelg. Czuły się bardziej, a nie mniej, zestresowane po spotkaniach.  
Nie było trudno znaleźć rozwiązanie tego problemu. Podobnie jak w przypadku większości terapii hazardzistów, odwołaliśmy się do rozwiązań pochodzących z terapii innego typu i użyliśmy tego, co wcześniej okazało się efektywne na innym polu. Ruch terapii kobiet z połowy lat siedemdziesiątych rozrósł się i rozwinął przez lata w szeroko akceptowany zbiór poglądów, filozofii, strategii i podejść, które dalej odpowiadają kobiecym potrzebom powrotu do zdrowia.        
Spośród wielu czynników motywujących, między innymi frustracja tym, co kiedyś uważano za sposób powrotu do zdrowia zdominowany przez męski punkt widzenia, a reprezentowany przez Anonimowych Alkoholików, przyczyniła się do rozwoju grupy nazywanej “Kobiety dla Trzeźwości” (ang. WFS – “Women for Sobriety”). Odwoływanie się do Kobiet dla Trzeźwości i terapeutów specjalizujących się w sprawach kobiet stało się pierwszym krokiem w obrębie AA. Skoncentrowanie się na poczuciu niemocy, mimo, że bardzo efektywne dla wielu ludzi – milionów przez lata – dla wielu kobiet było w rzeczywistości antyterapeutyczne.
Ustaliliśmy, że wielka liczba kobiet z problemem narkotykowym, alkoholowym i hazardu ma coś więcej ze sobą wspólnego, niż tylko uzależnienie. Wiele spośród kobiet szukających wyzdrowienia było ofiarami przemocy, która przybierała rozmaite formy na przestrzeni lat. 
Czasami zniszczenie i chaos powodowane są przez partnera, który bije, leje, kopie, popycha i wymierza klapsy. Czasami przemoc jest bardziej subtelna, pełna gróźb, raniących słów, zastraszania, ale efekt z punktu widzenia ofiary jest ten sam. Czuje się ona wyzuta z mocy, złapana w pułapkę i wściekła. Jest to sytuacja desperacji, która może popchnąć cierpiących, sfrustrowanych ludzi do zastosowania jakiegokolwiek środka przynoszącego ulgę, którą mogą znaleźć w kilku minutach ciszy, spokoju i bezpieczeństwa.     
Ruch uzdrowienia kobiet używa strategii powszechnych w terapiach ludzi ocalałych z wypadków – interwencji terapeutycznych stosowanych z dobrymi efektami wobec ofiar traum. Są one bardzo odpowiednie dla tych kobiet, które wniosły do swoich poszukiwań wyzdrowienia więcej niż jedno zapotrzebowanie, więcej niż jeden problem. Te elementy ruchu umocnienia (ang. empowerment movement), używane przez Kobiety dla Trzeźwości stanowią alternatywną drogę do wyzdrowienia. 
Zamiast poszukiwać stanu poddania i niemocy, pierwszym celem staje się zrozumienie, że jednostka nie musi trwać w roli ofiary. Kobiety te nie muszą czuć się złapane w pułapkę. Naprawdę mają wybór i rozmaite opcje. Mogą kontrolować swoje życie i swoją przyszłość. Przyjęcie do wiadomości możliwości posiadania takiej kontroli, w miejsce jej negowania, stanowi pierwszy krok w kierunku przyjęcia odpowiedzialności za swoje czyny i dokonywania wyborów służących wyzdrowieniu. 
Termin, którego używa się na określenie tych poglądów i strategii to umocnienie. Umocnienie nie jest ani zaprzeczeniem, ani próbą obalenia efektywności Anonimowych Alkoholików, Anonimowych Narkomanów, czy  pierwszego kroku Anonimowych Hazardzistów. Jest ono raczej innym podejściem dążącym do uzyskania tego samego celu. Gdy tylko kobieta akceptuje to, że nie musi trwać w roli ofiary lub obiektu czyjejś agresji, zaczyna skupiać się bardziej na sposobie  wyzdrowienia.  
Proces powrotu do zdrowia postępuje teraz z nową energią, nowym poczuciem wolności, nowym poczuciem kontroli nad własnym losem. Kobieta uzyskuje wiedzę, że odpowiedzialne decyzje są taką samą podstawą wyzdrowienia jak wiedza, że żadna z patologicznych lub kompulsywnych hazardzistek nie ma kontroli nad hazardem. 
Twierdzimy  więc, że posiadanie władzy nad samą sobą pozwala kobiecie zaakceptować prawdę, że nie ma ona władzy nad pogodą, obrotami ziemi i nad swoim hazardem.
Ma natomiast władzę podejmowania decyzji, dokonywania wolnych wyborów i może postanowić, że nigdy więcej nie będzie ofiarą. Zabawa polegająca na maltretowaniu kończy się, kiedy brakuje dwóch chętnych uczestników. 
Obserwuję setki kobiet ciężko pracujących nad dotarciem do władzy w swoich sercach i umysłach, siły pozwalającej na dokonywanie trudnych rzeczy i podejmowanie trudnych decyzji. Pracują ciężko nad utrzymaniem przy życiu siły swej duszy, aby stanowiła napęd na drodze do wyzdrowienia. Znalazłam kobiety, które przyjęły swoją osobistą władzę wraz z odpowiedzialnością idącą z nią w parze i były bardziej w stanie zaakceptować i używać tematu “niemoc” w pierwszym kroku Anonimowych Hazardzistów do tego, czym naprawdę on jest: decyzją nie grania przez jeden dzień.       
Zatem, jakkolwiek paradoksalnie może to brzmieć, kluczem do modelu umocnienia jest zaakceptowanie przez kobietę swojej siły i władzy nad sobą i swoimi decyzjami, wliczając w to decyzję powstrzymania się od grania dzisiaj, nie bycia nigdy więcej ofiarą i pracowania nad znalezieniem najlepszych rozwiązań wielu najtrudniejszych problemów życiowych.
Umocnienie oznacza przyjęcie faktu, że zawsze jest jakaś droga wyjścia; a jeśli osoba nie potrafi jej znaleźć samej, jej wzmocnioną odpowiedzialnością jest poszukiwanie takich ludzi, którzy mogą pomóc jej w podążaniu własną drogą. Obarczona jest odpowiedzialnością deklarowania, w którym miejscu tej drogi się znajduje – bez wstydu lub skrępowania, bez przekonania, że sama spowodowała fakt swojego maltretowania. Podbudowana siłą, determinacją i władzą, może dalej szukać wyzdrowienia, dopóki go nie znajdzie.  

Napisała mgr Joanna Franklin, Państwowy Dyplomowany Doradca do spraw Hazardu
Joanna Franklin proponuje zainteresowanym czytelniczkom bliższe zapoznanie się z językiem kolejnych kroków używanym przez organizację Kobiety dla Trzeźwości na stronie ww.womenforsobriety.org . Cześć druga “Umocnionego powrotu do zdrowia” ukaże się w lutowym wydaniu WHW.

Tłumaczenie:  A. Radziwiłł (SBT UJ)

1.Empowerment jest terminem, który nie ma bezpośredniego odpowiednika w języku polskim. W psychologii oznacza on wzmocnienie u danej jednostki poczucia własnej wartości, możliwości sprawowania władzy nad swoimi emocjami i słabościami przez uświadomienie jej praw, które jako jednostka posiada (praw do samostanowienia, niezależności i dokonywania swobodnych wyborów).
2. W języku angielskim używa się dwóch terminów na określenie osób uzależnionych od hazardu: problem gamblers lub compulsive gamblers. Psychologowie preferują pierwszy termin, ponieważ niewielu spośród hazardzistów rzeczywiście wykazuje zachowania określane w psychologii jako kompulsywne. W języku polskim natomiast używa się terminu “kompulsywny “. W związku z tym tłumacz używa tego terminu zarówno, gdy w oryginale  występuje “compulsive”, jak i “problem” gambling. 
3.ang. NCGC – National Certified Gambling Counsellor

data oryginalnej publikacji w internecie 25.09.2006

 



GŁOS Z TELEFONU ZAUFANIA

8 05 2008

Materiał chroniony prawem autorskim

THE VOICE ON THE HOTLINE

GŁOS Z TELEFONU ZAUFANIA

Maureen D., psycholog z Telefonu Zaufania http://www.femalegamblers.info/

Moja praca w Teksańskiej Radzie ds. Uzależnienia od Problematycznego Hazardu i Hazardu Kompulsywnego(Texas Council on Problem and Compulsive Gambling), “Telefon Zaufania dla Kompulsywnych Hazardzistów”, miała być tymczasowa. Właśnie opuściłam bardzo wyczerpującą i stresującą posadę w stanowym ośrodku leczenia uzależnień od substancji chemicznych, gdzie byłam przepracowana i mało zarabiałam. Zaczynałam wierzyć, że to w tej specjalizacji to normalne. Pracę w Radzie widziałam jako miłą odmianę.

Nie uważałam hazardu samego w sobie za nałóg. Nie miałam w tym absolutnie żadnego doświadczenia klinicznego. Dorastałam w Chicago, a tam grali wszyscy, nawet dzieci. Nawet wtedy widziałam, że większość znajomych miała problemy z hazardem, ale nikt nie myślał, że to było aż tak poważne. Hazard nigdy nie był w tej samej kategorii, co narkomania i alkoholizm.

Zajmowałam się leczeniem uzależnień chemicznych przez wiele lat i pracowałam nad uzyskaniem uprawnień terapeuty uzależnień. Chciałam pracować w dziedzinie, na której się znałam, a uważałam się za bardzo dobrze obeznaną z uzależnieniami.

Praca w „Telefonie Zaufania” wkrótce uświadomiła mi jak powszechne jest uzależnienie od hazardu! Jak wielu innych byłam ślepa i nieświadoma zagrożenia związanego z tą chorobą i jej zasięgu. Teraz, wysłuchując hazardzistów i doradzając im – a wiem, że nie zdobędą tych informacji gdzie indziej – czuję się spełniona. Myślę, że zostałam w „Telefonie Zaufania” tak długo z powodu pracy, jaką wykonujemy.

Za każdym razem, kiedy sięgasz po gazetę albo magazyn, kiedy włączasz telewizję lub radio, czytasz i słyszysz o problemach z narkotykami i alkoholem. Pomoc w wychodzeniu z uzależnienia od substancji chemicznych jest dostępna wszędzie, i to jest wspaniałe – z pewnością jest potrzebna.

Ale teraz czas pomóc hazardzistom. Nie tylko im, ale także ich rodzinom i przyjaciołom. Politycy, prawnicy, lekarze i terapeuci również dzwonią na „Telefon Zaufania dla Uzależnionych Od Hazardu”, gdzie otrzymują wszelkie informacje, których, powtórzę, mogą gdzie indziej nie znaleźć!

 Społeczeństwu – nie tak dawno- zajęło wieki dostrzeżenie, że ten kraj ma poważny problem z narkomanią. Dopóki nie zacznie się o tym mówić, a jednostki i społeczeństwo nie zostaną poinformowane o tym, jak poważne jest uzależnienie od hazardu, znajdzie się ono na drugim miejscu, po narkomanii i alkoholizmie, pod względem ilości osób wymagających leczenia. W rzeczywistości, to uzależnienie wymaga takiej samej troski i nakładów.

Możemy być wdzięczni, że niektóre stany robią naprawdę dużo, żeby pomóc hazardziście. Przeszliśmy długą drogę, ale jeszcze dłuższa przed nami. Do tego czasu będę tu, w „Telefonie Zaufania” odbierając, jeden po drugim, telefony od hazardzistów i próbując pomóc im uświadomić sobie, że mogą odzyskać swoje życie. Pomoc jest na wyciągnięcie ręki; wystarczy chcieć i poprosić o nią.

tłumaczenie: A. Grajny (SBT UJ)

data oryginalnej publikacji w internecie 25.09.2006

 



DUCHOWOŚĆ: DEFINICJA? NIEKONIECZNIE!

8 05 2008

Materiał chroniony prawem autorskim

SPIRITUALITY: Definition? Not Required!

 

Volume No. IV, Issue No. 9  September 2002 http://www.femalegamblers.info/

 By Joanna Franklin MS, NCGC

 

DUCHOWOŚĆ: DEFINICJA? NIEKONIECZNIE!

 

Większość z poniższych informacji pochodzi nie ode mnie, tylko przeze mnie. Otrzymałam je od moich nauczycieli i mentorów, i jestem im wdzięczna za ich cierpliwość i nieustanne wsparcie. Dr Lori Rugle, dr Joe Ciarrocchi, dr Deb Haskins i dr Jim Walsh. Choć wszyscy mają doktoraty, nie wykorzystuję tego przeciwko nim… za często.

 „Nadszedł czas, rzekł mors, by mówić o wielu rzeczach, o statkach i żaglach i wosku do pieczętowania, o kapuście i królach”. Tak brzmi początek Alicji w krainie czarów Lewisa Carrolla, gdy bohaterka zaczyna nową przygodę po drugiej stronie lustra.

Nadszedł również czas by mówić o wielu rzeczach gdy spojrzeć na duchowość i leczenie. W erze aromaterapii i kryształów zrozumienie, czym jest duchowość i jaką rolę powinna odgrywać w leczeniu, może być kłopotliwe, a nawet trudne. Duchowość może być definiowana na tyle różnych sposobów, że resztę tego artykułu mogłabym zająć cytując 10 najlepszych definicji. Wielu wspaniałych autorów pisało na ten temat bardziej elokwentnie, niż ja bym kiedykolwiek potrafiła. Na końcu tych zapisków dla zainteresowanych wypiszę kilku z moich ulubionych.

Jako osoba z zewnątrz, która chodziła na spotkania GA od 1979, zauważyłam w niektórych stanach – i nie tylko ja–że GA postarało się zsekularyzować 12 kroków. Odwrotnie jak kroki AA, które GA zaadaptowało w 1957, kroki GA umniejszają znaczenie „duchowego przebudzenia” jako części terapii. Być może wynika to z powszechnego mylenia religii z duchowością. Moim zdaniem, choć można pielęgnować duchowość w kontekście tradycyjnej religijności lub praktyk religijnych, tradycyjna religia z pewnością nie jest warunkiem koniecznym pełnego życia duchowego.

Pozwolę sobie zasugerować czytelnikowi, jak to przedstawia dr Rugle, że duchowość może być poczuciem etyki, systemem wartości, tym mały głosikiem w twojej głowie, który mówi „nie, nie rób tego”, równie dobrze jak i elementem religii. Moja praca z kompusywnymi hazardzistami pokazała mi wiele schematów myślenia i zachowania. Jeden z nich powtarza się, często słyszę od nowych pacjentów, że zarzucili praktyki religijne z dzieciństwa. Często zdarza się to w wieku młodzieńczym, „…kiedy rodzice przestali zmuszać mnie do chodzenia do kościoła”. Czasami dzieje się tak po ważnej stracie, czyjejś śmierci lub innym nieszczęściu i hazardzista wyraża swój gniew na tego „podłego” Boga, który dopuścił, żeby stało się coś tak strasznego.

Jest coś czego brakuje w poszukiwaniu wyciszenia. Spłacasz długi, chodzisz na spotkania, przestajesz grać, ale wciąż czegoś w środku brakuje. Może potrzeba odzyskania wiary jest częścią odpowiedzi. Psychologowie pracujący przy parafiach są dobrze wyszkoleni w tym temacie. Może chęć zgłębiania tego zagadnienia przyniesie szukającemu kilka odpowiedzi, które przemówią do kogoś, kto pragnie przeżywać wiarę jako dorosły. Być może to szukanie, które trwa całe życie, można zacząć modlitwą mojego kolegi, Chrisa Andersena, który w swoich prelekcjach o wychodzeniu z uzależnienia mówi hazardzistom, żeby modlili się w najprostszy i najbardziej bezpośredni sposób. Spróbuj rozpocząć dzień z „pomóż” czy „pomóż mi dzisiaj” i skończ go podziękowaniem.

Dla mnie to powiązanie duchowości i terapii jest częścią kroku 2 i 3, a reszta przychodzi, kiedy jesteśmy na to gotowi.

Książki warte polecenia: „The Road Less Travelled” (Droga mniej uczęszczana) Scotta Pecka, o hazardzie „ Luck: A Secular Faith” (Szczęście: świecka wiara) Oatesa. Wiele pism Ojca Leo Bootha (DDH – dorosłe dziecko hazardzisty) pięknie opisuje ten problem, tak jak niektóre teksty rabbi Twerskiego, np. :” When Do the Good Things Start”( Kiedy zaczyna być dobrze?);” Waking Up Just In Time” (Obudzić się na czas) i” That’s Not Fault, It’s a Character Trait” (To nie wina, tylko cecha charakteru). „The spiritual Self” (Duchowa Jaźń) rabbi Twerskiego, napisana razem ze znanym z „Fistaszków” Charlesem Schultzem też dobrze się czyta. Oczywiście, takie książki jak „Dzień Za jednym Razem” są jednymi z wielu sposobów, by pomóc nam wszystkim się zmienić – jeden dzień za jednym razem.

Tłumaczenie: A Grajny (SBT UJ)



HAZARDZIŚCI TYPU UCIECZKA KONTRA HAZARDZIŚCI TYPU AKCJA

8 05 2008

Materiał chroniony prawem autorskim


Escape Vs. Action Gamblers – A Non-Issue

Vol. IX  Issue No. 1  January 2007 http://www.femalegamblers.info/

Hazardziści typu ucieczka kontra hazardziści typu akcja – nieistniejąca kwestia

Kiedy analizuję konwencjonalną wiedzę, którą mi wdrożono jako terapeucie ds. hazardu, chcę złożyć propozycję, która zabrzmi rewolucyjnie. Nauczono mnie  bowiem, że są dwa rodzaje hazardzistów: hazardziści typu akcja, którzy szukają ekscytacji i przypływu adrenaliny i są to głównie mężczyźni, oraz hazardziści typu ucieczka, chcący wycofać się, aby nie musieć borykać się z rzeczywistym światem, a są to głównie kobiety.
Nauczywszy się tego, starałam się potwierdzić moją teorię w prowadzonych przez mnie grupach terapeutycznych, dając moim klientom listę różniących się cech osobowościowych i prosząc ich, aby wybrali te, które im odpowiadają. Jednakże, wkrótce sama miałam dość niewygodne uczucie na ten temat. Od moich klientów uzyskałam odpowiedzi mówiące, że czasem grają na stołach, a czasem na maszynach.
Te różne rodzaje hazardu dawały im różne przeżycia, ale oba stanowiły dla nich problem. Bywało też tak, że kobiety identyfikowały siebie jako hazardzistów typu akcja, a mężczyźni widzieli siebie jako hazardzistów typu ucieczka. Wrzuciłam te informacje do czegoś, co nazywam moim “kociołkiem”, który jest jakby tyglem ciekawych pomysłów i zastanawiających faktów, i kontynuowałam przekazywanie moim klientom danych, których mnie nauczono.
Kilka tygodni później (cóż, prawdopodobnie kilka lat później – jest to w końcu proces) rozmawiałam z grupą terapeutyczną o uczuciach. Oficjalna linia, którą im przedstawiłam mówi, że hazard i inne uzależnienia są sposobem na unikanie uczuć. Zrobiliśmy listę uczuć, których unikać pomaga im hazard. Wpisaliśmy na nią gniew, smutek i żal, deprywację, szczęście, niesprawiedliwość, poczucie przybicia, wstyd, poczucie winy, nudę i wiele innych.
Nuda!! Nagle dodałam 2 i 2 i wyszło mi 4! Ci hazardziści, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, którzy szukali ucieczki od nudy mogliby być, z dużym prawdopodobieństwem?, zaliczeni do typu akcja. I nie było to bardzo różne od unikania innych emocji, co konwencjonalnie zalicza ich do typu ucieczka. Mimo że wchodzą oni w interakcje z innymi w swoim otoczeniu, hazardziści typu akcja także znajdują się w “strefie wycofania”, w której NIE istnieją żadne emocje.
Zatem, jeśli hazard w jakiejkolwiek formie wywołuje ten sam efekt (brak uczuć), to mogę leczyć moim programem hazardzistów każdego rodzaju, pod warunkiem, że nacisk kładziony będzie na naukę odczuwania WSZYSTKICH emocji, nie ważne, czy klasyfikowanych jako dobre, czy złe.
Rutynowo dawałam moim klientom listę uczuć, aby mogli pracować nad powiększeniem słownictwa i polepszeniem użycia tych słów w grupie. Będąc sama osobą trochę obsesyjną, przewertowałam słownik i wypisałam wszystkie słowa odnoszące się do emocji – było ich ponad 700! Szybko coś zauważyłam. Podczas gdy było tam, w przybliżeniu, 400-450 słów negatywnych, pozytywnych znalazłam tylko około 300.!
Jakie to dziwne, pomyślałam, że potrafimy nazywać więcej tych uczuć, których nie lubimy, niż tych, które  lubimy. I jakie to dziwne, że uzależnieni nie lubią ŹADNYCH z nich! W związku z tym, nacisk w mojej terapii przesunął się na uczenie, jak akceptować i zachowywać uczucia, nie oceniając, czy są dobre, czy złe. Kto wie, może kiedyś będę musiała ułożyć ponownie moją listę 700 emocji!

Lynn Stilley jest licencjonowanym terapeutą ds. rodziny i małżeństwa, licencjonowanym terapeutą uzależnień od narkotyków i alkoholu oraz dyplomowanym terapeutą uzależnienie od hazardu, dyplomowanym jako terapeuta stanowy Newady, odkąd w styczniu 2005 roku zaczęto nadawać tego typu dyplomy.

 

Tłumaczenie: Anna Radziwiłł (SBT UJ)

Data oryginalnej publikacji tłumaczenia w internecie na www.hazardzisci.info  : 2007-01-24, 12:13