GRUDZIEŃ 2006

Materiał chroniony prawem autorskim

GRUDZIEŃ 2006

Data oryginalnej publikacji tłumaczenia w internecie: 2006-12-17, 01:47

Vol. VIII  Issue No. 3   December 2006

 

Acceptance of our weakness is our first step to recovery

Akceptacja naszych słabości jest pierwszym krokiem zdrowienia

 

Około rok temu przeszłam na wojskową emeryturę. Z doświadczeniem, które zdobyłam powinnam być zasypywana propozycjami pracy od pracodawców ustawiających się w kolejce, aby mnie zatrudnić. Moje cv jest dobrze napisane, ale mimo, że posłałam je do wielu firm, otrzymałam tylko kilka odpowiedzi. Jest to tylko jeden z efektów życia w zaklętym kręgu hazardu przez ostatnie 12 lat. Myślisz, że dobrze sobie poradziłaś zacierając ślady tak, że twoi najbliżsi nie wiedzą nic o twoim uzależnieniu. Na pewno spóźniłaś się z jakimiś rachunkami, ale w końcu udało ci się je zapłacić.
Życie w świecie, w którym poza pracą nie myślisz o niczym, tylko o następnej wyprawie do kasyna, powoduje, że jesteś nieświadoma tego, co się wokół ciebie dzieje. Nie myślisz nigdy o ogólnym efekcie, jaki wywiera hazard na twoje życie. Wszystko co wiesz, to jest to, że chcesz wielkiej wygranej. A prawda jest taka, że wydajesz więcej próbując ją zdobyć, niż będzie ona warta, kiedy w końcu się pojawi. Wsiadasz do samochodu, żeby dostać się do popularnego centrum hazardu, mając dobre intencje:  że będziesz rozsądna i nawet przełkniesz przegraną, jak tylko dobijesz do granicy swoich możliwości finansowych. Jednak gdzieś tam w środku nie jesteś w stanie przestać grać nawet wtedy, i dochodzisz do momentu, w którym wydajesz więcej, niż cię stać. Potem musisz zacząć zastanawiać się, czego nie zapłacisz w tym miesiącu. Długoterminowy rezultat twojego działania nigdy nie przychodzi ci na myśl, dopóki pewnego dnia nie starasz się o dobrze płatną pracę lub kredyt. Wtedy to wszystko uderza w ciebie w jednym momencie. Musisz wykombinować, jak przeżyć otrzymując mniej, niż zasługują na to twoje umiejętności, ponieważ potencjalny pracodawca uważa cię za niegodną zaufania, skoro nie jesteś w stanie płacić swoich rachunków. Oczywiście możesz uważać, że życie nie jest tego warte, ale możesz też przejąć nad nim kontrolę. Jakiś rok temu zdecydowałam się przejąć kontrolę nad swoim życiem i zaakceptować to, że jestem kompulsywną hazardzistką. Stało się to wtedy, gdy znalazłam tą wspaniałe forum. Naprawdę cudownie było dowiedzieć się, że nie jestem sama na dnie otchłani. Inni ludzie mają takie same problemy, jakie ja mam i są chętni podzielić się ze mną swoimi myślami, uczuciami i doświadczeniami. Zdanie sobie sprawy z tego, że mam problem, i że są inni gdzieś tam, było dla mnie krokiem numer jeden. To był rok próby. Kiedy sobie pomyślę jak moje uzależnienie uderza we mnie w chwilach mojej największej słabości, jak wali mnie po głowie i czasami blokuje moje  ruchy…W ciągu tego roku miałam trzy nawroty, ale na szczęście, wsparcie, które otrzymałam w mailach od użytkowników forum pozwoliło mi zacząć od jednego “dnia za jednym razem” natychmiast po hazardowym epizodzie. Dziękuję za to wszystkim moim siostrom, które gdzieś tam są.
To było wspaniałe uczucie, kiedy w zeszłym tygodniu wyjeżdżałam od dealera samochodowego moim nowym autem, na zakup  którego otrzymałam kredyt. Uważam go za nagrodę za moją samorealizację. Za każdym razem, gdy otwieram drzwi mojego samochodu, czuję się wspaniale. Wiem, że jest to tylko rzecz materialna, ale dla mnie oznacza ona postęp. Często sprawdzam wyciąg bankowy dotyczący mojego kredytu i mimo, że nie jest ciągle taki, jaki chciałabym, żeby był, nadal widzę poprawę. Te postępy są bezpośrednim wynikiem, tego, że to ja przejęłam kontrolę. Zdaję sobie sprawę, że nigdy nie było to proste, mimo że na takie wygląda. Łapałam się na uczuciu silnego pragnienia grania, ale znalazłam wewnętrzną siłę, która pozwoliła mi zdać sobie sprawę, że granie to coś, czego nie mogę zrobić. Podczas ostatniej wyprawy do kasyna, zostawiłam w domu kartę do bankomatu i wszystkie karty kredytowe. Zostałam z 45. dolarami w kieszeni i powiedziałam sobie, że wydam 20 i wyjdę. Przegrałam całą sumę, ale miałam z tego powodu wyrzuty sumienia, co zawdzięczam tej stronie internetowej.

Nie mam ciągle pracy, jakiej bym chciała, ale naprawdę myślę, że jeśli dalej będę żyła życiem wolnym od hazardu, praca również przyjdzie. Pomyśleć, że rok temu byłam tak przybita na duchu i nie widziałam żadnej drogi wyjścia. Moje przesłanie dla wszystkich jest takie: jakkolwiek wielka wydaje wam się pustka, zaakceptowanie faktu, że możemy nie grać jest pierwszym krokiem do jej zapełnienia. Rok później czuję się lepiej, kiedy myślę o sobie samej.

Życzę szczęścia wszystkim na drodze do wyzdrowienia – posługujcie się tym systemem wsparcia. Akceptacja naszych słabości jest pierwszym krokiem do wyzdrowienia.

Niech was Bóg błogosławi

Angela
tłumaczenie Anna Radziwiłł

 

 Materiał chroniony prawem autorskim

 

Vol. VIII  Issue No. 3 December 2006

Second part of a two-part article.

Lori Rugle, Ph.D

Data oryginalnej publikacji tłumaczenia w internecie: 2006-12-17, 02:00 

 

LOVING KINDNESS, SERENITY AND THE 12 STEPS —

KOCHAJĄCA ŁAGODNOŚĆ, POGODA DUCHA I 12 KROKÓW – do publikacji

Część druga z dwuczęściowego artykułu
Dr Lori Rugle Kiedy koncentruję się na korzeniach szczęścia i cierpienia, mojego i innych ludzi, zaczynam coraz wyraźniej widzieć, że jest coś poza moim ograniczonym ego, coś, z czym mogę wejść w korzystny dla mnie kontakt. Mogę przyznać, że nie jestem oddzielnym ego, a moje szczęście i cierpienie nie są wyjątkowe, ani oddzielone od szczęścia i cierpienia wszystkich istnień. Mogę zacząć odrzucać pogląd, że zarówno moje szczęście, jak i jego źródło zależne są od moich egocentrycznych wysiłków, od mojej woli (lub uporu), od wysiłków mojego oddzielonego i ograniczonego sposobu myślenia. To przekonanie otwiera mój umysł i serce na świadomość tego, że korzenie mojego szczęścia leżą w docenieniu i głębszym wejrzeniu w moją prawdziwa naturę, we wzajemnym powiązaniu między mną a wszystkimi istotami oraz większą, głębszą rzeczywistością. Kiedy zaczynam akceptować istnienie źródła większego niż ja sama, mogę dążyć do doświadczania korzeni szczęścia. Mogę przyznać, że korzenie cierpienia leżą w opartych na ego dążeniach do upartego trzymania się przyjemności i unikania cierpienia (czy to przez hazard, jedzenie, seks, pracę, narkotyki, ćwiczenia, czy medytacje, itd.). To jest właśnie to, czego uczy krok drugi: dochodzenie do wiary w istnienie czegoś większego niż ograniczone odczuwania mojego “ja”, które mogę połączyć z tym, co mnie odnowi.
Kiedy praktykuję medytację Kochająca Łagodność, zaczynam zdawać sobie sprawę z istnienia źródła znajdującego się poza moją ograniczoną świadomością, głębszego niż jakakolwiek osobowa percepcja i osobowe doświadczenie. Kiedy otwieram swe serce na szczęście i wolność od cierpienia wszystkich istot – tych, których kocham, moich przyjaciół, mojej rodziny, moich nauczycieli, nieznajomych i moich wrogów – zdaję sobie sprawę, że korzenie szczęścia nie leżą tylko we mnie, ale w źródle większym niż ja. Mogę dążyć do coraz większego otwarcia się na to źródło, do wyraźniejszego i głębszego rozpoznawania, że moje szczęście i cierpienie są wzajemnie powiązane ze szczęściem i cierpieniem innych. To tylko moja wola i moje ego zachowują iluzję oddzielenia i dwudzielności. Nie może istnieć szczęście w izolacji i braku powiązania. Nie ma takiego cierpienia, które nie przeszywałoby mojego serca, bez względu na to, jak bardzo będę próbować odgrodzić się od niego za pomocą uzależnień. Wspólnota znaleziona w grupie Anonimowych Hazardzistek i innych programach dwunastu kroków zapewnia odnalezienie wzajemnego powiązania, aby znieść ogrom życiowego cierpienia i zacząć doświadczać korzeni szczęścia. Kiedy pozwalam sobie odejść mojemu ego lub poczuciu posiadania oddzielonego “ja”, mogę zacząć przyznawać, że ani mój ból, ani moja radość nie    wyjątkowe. Mogę podzielić się obydwoma z moimi towarzyszkami i w ten sposób stworzyć podwaliny pod akceptację i spokój.
Paradoksem medytacji Kochająca Łagodność jest to, że wyprowadzając siebie z cierpienia, próbując być od niego wolną, muszę otworzyć moje serce i ogarnąć całe cierpienie obecne w moim życiu, a także ból wszystkich istot. Właśnie  dlatego wizerunek współczucia często jest przedstawiany jako “wielkie serce” lub “zranione serce”. Wykonując 12 kroków, kiedy układam bez lęku dokładną listę osób, które skrzywdziłam i zaczynam im zadośćuczynić, pozwalam sobie czuć ból w moim własnym sercu i w ich sercach. Przechodzę znieczulenie mojego uzależnienia. Pozwolenie sobie na związanie się ze wspólnotą, na współistnienie z innymi, podtrzymuje mnie, kiedy umacniam swoje serce i swoje współczucie.

Dr Lori Rugle, specjalistka od kompulsywnego hazardu i jego leczenia, pracująca w centrum Trimeridian Inc., znajdującym się w Idianapolis w stanie Indiana.

 

tłumaczenie Anna Radziwiłł

 

 

Materiał chroniony prawem autorskim

 

Odpowiedz

Musisz być zalogowany aby komentować