UMOCNIONE ZDROWIENIE CZ. 3/4

8 05 2008
 

Materiał chroniony prawem autorskim

UNDERSTANDING THE POWER IN EMPOWERMENT:

Volume No.  IV, Issue No.3 March 2002 http://www.femalegamblers.info/

Zrozumienie siły umocnienia – Umocnione zdrowienie cz. 3/4

Joanna Franklin, MS NCGC II Trimeridian Inc.
Resources for Problem Gamblers

mgr Joanna Franklin, Państwowy Dyplomowany Doradca do Spraw Hazardu

Być może najważniejszym narzędziem, jakie my wszyscy posiadamy jest wiedza. Jeśli wiemy, że możemy się zmienić, wszystko jest możliwe. Wiktymizacja nie musi być nieunikniona. Możemy dokonywać wyborów. Obecnie możemy wybrać lub nie: karierę, bycie matką, pójście na studia, do szkoły prawniczej lub medycznej, uzyskanie GDE(1), noszenie spodni. Mamy możliwości wyboru, które nie zawsze miałyśmy w prawie wszystkich sferach życia. Prawie wszystkich.
Niektóre z nas nie mają wyboru w najważniejszej ze wszystkich sferze – swoim własnym umyśle. Niektóre kobiety postrzegają siebie jako złapane w pułapkę emocjonalnie pustych lub nieszczęśliwych związków…, bo gdzie indziej mogłabym pójść? Kto inny w ogóle chciałby ze mną być? Za późno dla mnie na znalezienie czegoś lub kogoś innego.
Zamykamy się do naszych własnych umysłowych więzień. Skazujemy się na dożywotne ciężkie roboty w nędznych warunkach, ponieważ nie widzimy innej drogi wyjścia. Więzienne kraty strachu i braku zaufania we własne siły powstrzymują nas od prób wyzwolenia się i przeprowadzenia zmian w naszym życiu. Przychodzi nam do głowy wyrażenie “Nie potrafię” i wysiłki przeprowadzenia zmian przerywają się lub nigdy się nie zaczynają. Rezygnujemy z wielkich zmian i skupiamy na uśmierzaniu bólu, likwidowaniu nudy i chaosu w naszym życiu coraz bardziej oddając się hazardowi.
“Jak gram, przynajmniej wtedy jestem pod kontrolą”….”Nikt mi nie przeszkadza, kiedy gram, a obsługa jest tak dla mnie miła”, mówi wiele hazardzistek. Hazard tworzy niebezpieczne, fałszywe poczucie kontroli nad wszystkim. To nie jest umocnienie.
Umocnienie to przyjrzenie się bogatej historii naszych matek, prababek i ich matek i wiedza, że one wszystkie robiły, co było w ich mocy. Umocnienie to spojrzenie na nasze własne uwarunkowania dziś i zaangażowanie się w poszukiwanie naszego osobistego dobra.
Obecnie nam kobietom przysługują prawa, których wcześniej nie miałyśmy; mamy możliwości, których nigdy wcześniej nie miałyśmy. Latamy w kosmos, kierujemy samolotami, jeździmy czołgami, prowadzimy firmy, obsadzamy stanowiska w gabinetach prezydenckich, zostajemy senatorami i lekarzami. Ale nie zawsze wiemy, jak zatrzymać nasze własne autodestrukcyjne zachowania.
Badacze kultur powiedzą, że w każdej kulturze ofiarami są jednostki słabe. Są one przedmiotem przemocy, wykorzystywania, są zmuszane do pracy, której inni by nie wykonywali. W starożytne cywilizacje wpisane jest pasmo wojen, podbojów i niewolnictwa. Mocni uzyskują przewagę nad słabymi, dominują ich i rządzą nimi.
Antropolodzy, jak na przykład Margaret Meade, mówią o tym, jak w prawie wszystkich starożytnych kulturach kobiety były zdominowane i rządzone przez mężczyzn. Kobiety były czyjąś własnością, przedmiotem walki; wygrywano je i przegrywano, może ceniono i niestety maltretowano. Dziś już nie musi to być losem kobiet. Kobiety nie muszą oddawać takiej władzy ojcom, mężom, szefom lub – hazardowi.
Etykietkę “słabsza płeć” przyczepiono kobietom, które nie umiały polować, ciągnąć i wlec zdobyczy, albo walczyć tak efektywnie jak ich męskie odpowiedniki. Nowoczesne technologie usunęły prawie wszystkie z tych fizycznych barier, a w ostatniej części XIX wieku kobiety zaczęły również rzucać wyzwanie poglądowi mówiącemu o ich umysłowej niższości.
Walczyłyśmy o prawo wyborcze i równorzędne uczestnictwo w narodowym, demokratycznych procesie i otrzymałyśmy takie prawa  w wieku XX, po części dzięki wysiłkom naszych prababek. Ruch umocnieniowy stara się koncentrować na możliwościach budowania mocy ograniczanych często przez przeciwności losu.
Rzeczy takie jak strata, śmierć kogoś kochanego,  związek oparty na znęcaniu się nad kobietą, emerytura i nuda, sprawy zdrowotne, samotność, depresja, bezrobocie i zmiana ról społecznych mogą być siłami wyzwalającymi pragnienie ucieczki i znalezienia wytchnienia. A jaką wspaniałą ulgą i ucieczką zarazem może być hazard… na kilka minut.   
Są jednak lepsze sposoby. Poszukiwanie lepszego samopoczucia nie wymaga od kobiet tracenia pieniędzy, szacunku do siebie lub zatracania się w hazardzie. Hazard okazał się być mechanizmem radzenia sobie, który stwarza o wiele więcej problemów niż rozwiązuje.
W kwietniowym WHW Jaonna Franklin, narodowy leader studiów  nad hazardem i poradnictwa ds. hazardu omówi  “planowanie skruszenia murów więzienia… używając energii płynącej z umocnienia jako napędu zdrowienia” w czwartej i ostatniej części serii Umocnienie.

Krok 3 – WIARA
Obojętne, czy zidentyfikowaliśmy go czy nie, lęk zżera większość z nas, kiedy podejmujemy pierwsze niepewne kroki w kierunku zdrowienia z kompulsywnego hazardu. Boimy się naszych wierzycieli, naszych długów i prawa. Boimy się utraty rodziny, domu i wolności. Obawiamy się utraty zdrowia psychicznego.  
Same sobie stworzyłyśmy rozwiązania problemów i inne wydają nam się niemożliwe. Podczas, gdy mogłyśmy być nieświadome rozmiaru naszego lęku, kiedy po raz pierwszy weszłyśmy na spotkanie Anonimowych Hazardzistów, do biura terapeuty, lub  gdy przystępowałyśmy do programu terapeutycznego, wkrótce zaczęłyśmy rozpoznawać jego rzeczywistość. Ale nie miałyśmy pojęcia, jak sobie z nim poradzić. Nie miałyśmy pojęcia, że możemy z powodzeniem użyć wiary do walki z najbardziej irracjonalnym lękiem.   
Gdybyśmy zatrzymały się na chwilę i posłuchały ludzi, którzy tam przyszli…, gdybyśmy postępowały według rad, które słyszymy i o których czytamy – “Jeden dzień na jeden raz”,  “Nie próbuj rozwiązać wszystkich swoich problemów za jednym zamachem” – zobaczyłybyśmy nikłe światełko w tunelu. Ale na początku, kiedy problemy i lęki wydają się nie do pokonania, musimy  “zawierzyć je naszej wierze”. 
Niełatwo jest kompulsywnej hazardzistce, która czuje się zduszona pod przytłaczającą ilością lęku, wykrzesać z siebie nawet niewielki okruch wiary. Musimy chodzić na spotkania, słuchać historii innych ludzi i być świadkami cudów zdarzających się członkom Anonimowych Hazardzistów, którzy przechodzą przez dwunastostopniowy program leczenia.   
Uwierzywszy w siłę większą niż my, w kroku 3 podejmujemy decyzję. Krok ten jest niemożliwy bez wiary. Niektórzy z nas może będą się zastanawiać ”Jak ja mam uwierzyć? Nawet nie wiem, co to jest wiara.” Wiara jest mglistym pojęciem, trudnym do zdefiniowania. Pewna szacowna, stara księga definiuje ją tak samo dobrze, jak każdy słownik; “Wiara jest istotą rzeczy oczekiwanych z nadzieją, dowodem rzeczy niewidzialnych”.  
Przychodzimy do Anonimowych Hazardzistów obarczone problemami, dręczone przez lęk.
Z czasem pojawia się promyk nadziei, że rozwiązanie naszych problemów i wolność od strachu przybierze realne kształty, ponieważ przeżywamy jeden dzień za jednym razem.
Jednak nie możemy na tak wczesnym etapie zobaczyć, gdzie leży rozwiązanie, nie jesteśmy w stanie dostrzec obiecanej wolności. Umykają nam konkretne dowody, na których można ugruntować nadzieję na lepszą przyszłość. Wtedy właśnie przychodzi wiara.       
Podjęcie decyzji kroku 3 o zawierzeniu naszej woli i naszego życia w opiekę Mocy, takiej jak ją my same rozumiemy, jest wypuszczeniem potężnej broni, jaką jest wiara, na destrukcyjnego wroga – nieracjonalny lęk. Kiedy wykonujemy krok 3 (większość z nas wielokrotnie) wiara unicestwia nasze lęki, jeden za każdym razem, a czasami nawet całą ich grupę! I każdy zwyciężony lęk wzmacnia nasza wiarę. Z pomocą siły większej niż ona sama, kompulsywna hazardzistka może zmienić lęk w wiarę! 

Tłumaczenie:  A. Radziwiłł (SBT UJ)

 1.GDE – General Educational Development lub General Equivalence Degree – dyplom otrzymywany po zdaniu egzaminu z zakresu szkoły średniej, zdawanego przez osoby, które nie ukończyły takiej szkoły na skutek rozmaitych wypadków losowych. 

data oryginalnej publikacji w internecie 31.10.2006