LECZĄC UZALEŻNIENIE

10 05 2008

http://www.femalegamblers.info/

“…Jak obiecałam w ostatnim miesiącu – dziś druga część relacji kompulsywnej hazaradzistki Pauli i raport z jej uczestnictwa w grupie Mary Richardson, współzałożycielki Co-dependents Anonymous CoDa (Anonimowi Współuzależni). Paula zaczyna tam, gdzie skończyła ostatnim razem…”

… Mary zasugerowała prawie natychmiast, że musimy zmienić sposób w jaki o sobie myślimy. Ot, tak, po prostu! Na szczęście zasugerowała nam jak mamy zacząć.
1.Mieliśmy zrobić listę wszystkich negatywnych komunikatów o sobie, licząc od czasów dzieciństwa. „ Jesteś samolubna”, „Twoje grube uda to rzecz genetyczna i nic na to nie poradzisz”. „Nigdy nie będzie wystarczająco dużo jedzenia, ciuchów i miłości”, rozumiecie, wszystko to, co każdy myśli o sobie. Poświęciłam tygodnie na stworzenie kompletnej listy, patrzyłam w głąb moich lęków, niepokoju i złości.
2.Kiedy znalazłam komunikat, który wciąż mnie dotyczył, napisałam jego zaprzeczenie i włożyłam do Pudełka Boga. ( używam pudełka walentynkowego z zeszłego roku, zamkniętego, z małym otworem na górze, aby dostarczać Bogu wszystko to, co mu chce powiedzieć).
3.Następnie piszę pozytywne stwierdzenie, czyli takie, które zaprzecza negacji. Wiele z moich negacji dotyczyło „braku”, mojego strachu, że czegoś zabraknie. Dlatego pierwsze stwierdzenie jakie napisałam brzmiało następująco: „Dostatek wlewa się w każdy aspekt mojego życia i akceptuję go z radością i wdzięcznością. Bóg  da nam wszystko w wystarczającej ilości.” Z tej okazji kupiłam nowy magazyn. Napisałam 37 pozytywnych stwierdzeń,  za każdym razem lokalizując swoje lęki, negatywne myślenie i motywując się do dalszej pracy.
4.    Przyszedł czas na stworzenie swojej własnej pozytywnej  taśmy. Zwlekałam na różne sposoby, ale wreszcie wzięłam od syna dyktafon, kupiłam baterie, znalazłam czystą taśmę i znalazłam czas, by to po prostu zrobić! To był największy prezent jaki sobie kiedykolwiek sprawiłam. Słucham swoich pozytywnych myśli rano, w samochodzie, przed pójściem spać, „Życie to radość, wypełniona miłością”, zostawiłam na tyle dużo czasu pomiędzy jednym zdaniem a drugim, żeby mówić w przerwach „tak”, albo „tak przecież jest”. „ Wydaję pieniądze rozważnie, oszczędzając na pogodną przyszłość”, „Wszystko układa się dla nas jak najlepiej”, „Moje ciało poszukuje idealnej i zdrowej wagi, osiągnie ją i utrzyma  bez trudu”. I tak przez siedem minut!

Wierzę, że byłam zdolna do pracy nad sobą, kiedy Mary poradziła jak zacząć. Chociaż czytałam o sile pozytywnego myślenia latami, nie byłam gotowa na wcielenie tego w swoje życie. Dobro dotarło do mnie dopiero ostatnio. Wiem, że to jest bogactwo, które urosło z nasion zasadzonych ponad dwa lata temu, wtedy, gdy zaczęłam działać. Jak mawiał św. Franciszek: „módl się o marchewki, z motyką w ręce”. Kiedy otworzyłam się na dobro, które posiałam i podlewałam, mogłam zacząć zbierać żniwa! Idę naprzód z ufnością, że moja podróż mnie uzdrowi. Jak mówi Oprah: „Przyszłość jest tak jasna, że oślepia moje oczy”.

Data oryginalnej publikacji w Internecie 1.09.2006