Polski Honor
Materiał chroniony prawem autorskim
Nangar Khel eu czyli POLSKI HONOR dnia 17 Września 2009
4 lutego 2009 napisałam na tej stronie internetowej po raz pierwszy o żołnierzach z Nangar Khel w poście pt Migawka
Potem wielokrotnie o nich też pisywałam, bo mi się nie podobało to, co im robią.
Jeszcze potem, kolega Przyjaciel stanął w ich obronie na swoim blogu w ironicznym poście –labiryncie –matni – z której nie było wyjścia.Ale była propozycja napisania listów do różnych osób – i ja z tej propozycji skorzystałam –kopię listu rozsyłając do różnych moich Przyjaciół –i po zakończeniu procesu TUTAJ ten list opublikuję.
Gdzieś tak na początku marca 2009 byłam w EMPIK-u i pytałam czy są jakieś książki o tym całym Afganistanie a sprzedawca mi powiedział– „wie pani, ja to jestem sąsiad jednego z tych żołnierzy – my się wszyscy o niego martwimy, on się zmienił, pozamykał w sobie…”itd
W połowie marca 2009 siedzę ja na kawie z moimi znajomymi i gadu, gadu i mówię im, że ‘dymię’ na mojej stronie internetowej o tych żołnierzach i się okazuje, że Znajoma jest znajomą jednego z tych Żołnierzy i że on ma załamkę.
Wkurzyłam się mocno i mówię jej – spytaj się go, jak można im pomóc.
29 marca 2009 właśnie z tym Żołnierzem kawę piję i pytam, jak można pomóc?
A on na to, że powstaje jakaś strona internetowa wsparcia, to może żebym coś popisała i w ten sposób wsparła.
No i dobra. Kilka dni później wpisałam się jako Cywilka.
Ja tam popisać lubię – wiadomo. W kilka dni przeczytałam, co tylko można było przeczytać w Internecie na temat Iraku i Afganistanu, tło sobie też zrobiłam, jeśli chodzi o inwazję rosyjską a pamiętałam to z mych młodych lat – jako kobietę zainteresowały mnie wtedy podkoszulki żołnierskie niebiesko – białe prążki i ogólnie styl ówczesnego umundurowania: http://englishrussia.com/?p=2311
Polskie manipulacje prasowe – olałam a zajęłam się głównie wszystkim, co angielsko-języczne.
No i zaczęłam nieśmiało na tej stronie „wsparcia Żołnierzy” wklejać posty.
Trochę mnie dziwiło, że co ktoś się wpisze – to znika. Ale myślałam, że może się boją ludziska albo czasu nie mają…Ale trochę mnie dziwiło, że tak mało jest wizyt dziennie…
Przyznam, że tematyka wojskowa była dla mnie odskocznią od tematyki, którą już rzygałam czyli od hazardu.
Ponieważ za cholerę nie można było się zorientować o co chodzi, wlazłam sobie na stronę NATO i tam dopiero znalazłam sobie rzetelne komunikaty, które potem zrelacjonowałam w postach
Komunikaty:Nato-Isaf, MON i Żołnierze
http://www.hazardzisci.info/?page_id=629
Gen.Petelicki,Min.Klich i Pułk.Martin Schweitzer
http://www.hazardzisci.info/?page_id=630
Po tym, jak w komentarzach do Wyborczej, Onetu, WP itd. ukazały się komentarze na temat warunków i klimatu w Afganistanie, napisałam post mówiący o tym, że Żołnierze byli na wysokości Rysów –rozrzedzone powietrze itd
Klimat a działanie broni http://www.hazardzisci.info/?page_id=631
Post o moździerzach napisałam po tym, jak w komentarzach do Wyborczej, ukazało się na temat Żołnierzy sporo złośliwych komentarzy:
Moździerze http://www.hazardzisci.info/?page_id=628
Po tych postach zaczął się zmieniać stosunek prasy do sprawy zdarzenia z nieopodal Nangar Khel ( to sformułowanie mocno akcentowałam w swoich wypowiedziach). Zresztą założyłam tam nawet temat „Manipulacje prasowe”, gdyż irytowały mnie sformułowania typu „ludobójstwo” i tym podobne brednie.
Nawiasem mówiąc, ja tam sporo pisałam, nawet grafomańskie wierszyki…
W pewnym momencie, po tekście o moździerzach z 19 Maja 2009, w sposób chamski i ordynarny zaczęłam być obrażana na poczcie wewnętrznej przez niejakiego Zbigniewa Wilczewskiego vel były 1psk.
Obrażany był przez niego minister Klich, który dobrowolnie poszedł do Prokuratury, by zeznawać na korzyść Żołnierzy, obrażany był MON, Wojsko Polskie. Wyzwiskom i chamskim komentarzom nie było końca.
Trochę mnie to zastanowiło, ale zaprawiona w bojach z tymi bucami z polskiej parodii Pt AH, nie reagowałam. Zareagowałam dopiero w chwili, kiedy niejaki Zbigniew Wilczewski vel były 1 psk wyedytował mój post i dopisał chamskie komentarze. Na pocztę prywatną wysłał mi list z tekstami „że, jak będzie chciał tłumaczenia, to sobie zapłaci za tłumacza”.
Ale najbardziej zastanawiało mnie dlaczego nikt z tzw Administracji nie reaguje na jego ordynarne zachowania w stosunku do wielu osób - w miejsce zjednywania ich przychylności.
Mało tego, obrażani byli Amerykanie, wpisy niejakiego Wilczewskiego typu:
„…zastanawia mnie ilu jeszcze musi zginąć i ile bedzie takich “nangar” by w końcu polski rząd przestał wchodzić jankesom do dupy bez mydła i innym krajom?…” 28 Maj 2009
w chwili, kiedy:
„….Rozmowy z Pentagonem prowadzi szef Sztabu Generalnego gen. Franciszek Gągor. Na długiej liście próśb są też specjalne pojazdy dla saperów, m.in. sławny buffalo - wóz opancerzony ze specjalnym sterowanym ramieniem do usuwania min…”
http://wyborcza.pl/1,75248,6654268,Cel_talibow__Polacy.html
Odpisałam wtedy tak 28 Maj 2009 05:48
„…To nie Amerykanie sprawili, że Armia jest bez sprzętu. Na to złożyło się wiele spraw. Może też i ci, którzy okradli wojsko na 54 miliony (sprawa map!)
Jeśli będzie konieczne, sama wejdę –jak to nazywasz - „jankesom do dupy”, żeby byli uprzejmi ten sprzęt wypożyczyć.
I o co, ja ich bardzo proszę…
Cywilka
Po wyedytowaniu mojego postu przez Wilczewskiego i dodaniu jego głupawego komentarza, usunęłam wszystkie moje posty i opuściłam stronę wsparcia Nangar Khel eu.
Nie odpowiadało mi jego chamskie towarzystwo, prymitywne komentarze i dziwna rola, jaką odgrywał. Coraz bardziej zastanawiało mnie też i to, dlaczego nikt na tej stronie nie pisze. Osoby rejestrujące się przepadały bez wieści!
Pod koniec lipca 2009 zadzwonił do mnie jeden z Żołnierzy z prośbą, żebym wróciła na Forum. Powiedziałam mu, że nie interesuje mnie przebywanie w towarzystwie Wilczewskiego i że warunkiem mojego ewentualnego powrotu może być stworzenie osobnego podforum „Okiem Cywilki” po to, żeby każda osoba, która wchodzi na Forum nie musiała się gubić w poszukiwaniu rzetelnych tekstów i że jedyne co mogę zrobić z uwagi na brak czasu, to powklejać stare posty.
30 lipca 2009 roku dostałam smsa od Johnego (Administratora), z zaproszeniem do ponownego pisania.
Po około tygodniu, powklejałam w kilkudniowych odstępach ważne, stare posty. Część z nich - mniej ważne, z uwagi na utratę ich aktualności –upływ czasu – wlepiłam do „Archiwum”.
W tym czasie, na moją prywatna pocztę, otrzymywałam wulgarne, pełne wyzwisk emaile a na poczcie wewnętrznej Forum tzw PW skandaliczne i obraźliwe listy od niejakiego Wilczewskiego, który jednocześnie publicznie wycierał sobie gębę „Honorem” i obrażał Amerykanów specjalizując się w tekstach podsycających nastroje anty amerykańskie!!!
W chwili, kiedy po raz kolejny obraził mnie publicznie – zostały sporządzone zapisy na serwerach amerykańskich dokumentujące skandal na stronie „wsparcia”, która zamieniła się w stronę szykanowania i publicznego obrażania!
Przypominam, ze strony tej, osoby, które się rejestrowały –znikały.
Dokumentacja tutaj –wyzwiska, groźby itd. – tak wygląda stosunek do osób cywilnych i polski HONOR:
http://www.hazardzisci.info/?page_id=639
Najdziwniejsze dla mnie, jest tolerowanie tego typu zachowań, przez tzw Administrację.
W dniu dzisiejszym -17 Września 2009 niejaki Wilczewski usunął moje posty(uhaha), będące jedynymi, pisemnymi dowodami na niewinność Żołnierzy ze zdarzenia z Nangar Khel (zwłaszcza komunikaty NATO).
Powiem tak, napawa wielkim zdumieniem strona Nangar Khel eu na której – wiadomo, że muszą być i „Dobrzy i Źli”. To, że nieprzychylni Żołnierzom wsadzą tam swojego człowieka było oczywiste – żeby pozyskiwał informacje i wykorzystując funkcję moderatora – banował i blokował wejścia na stronę tym, którzy chcieli pomóc. Obrażał ich, usuwał ich posty, zniechęcał przychylnych!
To, że na moich stronach internetowych siedzą od 1 Maja 2006 roku, wszystkie możliwe „służby”(pozdro) – wiadomo, bo hazard to i rozrywka, i mafia, i polityka itd.
Mam ogromną nadzieję, że którejś z tych „służb” zechce się przyjrzeć zarówno stronie Pt Nangar Khel eu jak i temu skandalicznemu procesowi, który ciągnie się już bez mała dwa lata!
A przez który to proces wychodzą na jaw sprawy związane z wojskiem od których włos się jeży na głowie ku uciesze różnych obcych wywiadów i co jest skandalem!
Za to, że Żołnierze zostali przywróceni do wojska i mają żołdy – serdecznie dziękuję
Tak, jak zapowiedziałam po zakończeniu procesu wydrukuję tutaj pewien list, który napisałam stając w obronie Żołnierzy.
Jeśli zaś chodzi o angielsko - języczne ROE, przyjęte przez Sąd, to przypominam, że powstał precedens, jeśli chodzi o przyjmowanie dokumentów w języku obcym.(LolJ ). I dodam, iż zaspokojono w ten sposób moją ciekawość na temat „tajemniczego dokumentu” o którym od chyba ponad roku była mowa. I dodam, że ROE musi być zatwierdzone zarówno przez Dowództwo Armii jak i Władze Kraju Gospodarza – z tego, co ja wiem – w przypadku polskich Żołnierzy ani jedno ani drugie nie miało miejsca!
Wszystkich zaś zachęcam do czytania komentarzy pod artykułami z nadchodzącego procesu, gdyż z nich można dowiedzieć się najwięcej…Zwłaszcza pod artykułami z Wyborczej…
No i nie wiem czemu, ale mimo tego całego bagna, jestem jakoś dziwnie spokojna o los Żołnierzy z nieszczęśliwego zdarzenia z nieopodal Nangar Khel, na które to zdarzenie złożyło się wiele czynników (wadliwy sprzęt, warunki klimatyczne itd. przypominając równocześnie, że na miejscu zdarzenia byli zarówno przedstawiciele władz lokalnych, jak i NATO-ISAF. Wypłacono odszkodowanie 32 tysiące dolarów i przekazano inne dobra materialne a sprawa została zamknięta na miejscu).
Spocznij
Cywilka i Cywilka 123
Ps Frabergerowi wyjaśniam – naprawdę nie miałam czasu na pisanie czegokolwiek więcej…Ani specjalnej ochoty…Również nie interesuje mnie rozmowa z Walkirią, do której tak usilnie mnie namawiałeś…Pa
Prezydent Karzai o Nangar Khel
http://www.hazardzisci.info/?page_id=633





